Początek, lata 1929-1939

cropped-legia-logomale.jpg

Początek istnienia klubu Legia Warszawa przyjmuje się na rok 1916, czyli rok powstania drużyny piłkarskiej Legionów Polskich na Wołyniu. Natomiast ciężko określić jest kiedy defacto zaczęto grać w siatkówkę w ramach sekcji Gier Sportowych, która skupiała wówczas takie dyscypliny jak hazena (czeska odmiana piłki ręcznej), koszykówka, piłka ręczna i właśnie siatkówka. Gry zespołowe poza futbolem zaczynały się rozwijać, o czym może świadczyć fakt, że dopiero na początku 1925 roku utworzono w Katowicach – Polski Związek Palanta i Gier Ruchowych (PZPiGR). Po 3 latach nazwa brzmiała już Polski Związek Gier Sportowych (PZGS) z siedzibą w Warszawie, co uznaje się za początek piłki siatkowej w Polsce w zorganizowanej formie. Na początku lat 20-tych siatkówka w Polsce dość często nazywana była latającą piłką, dłoniówką lub przebijanką. Natomiast zawodnicy grywali, w miarę możliwości, także w innych drużynach – koszykarskich czy piłki ręcznej.

Kiedy dokładnie powstała w Legii sekcja Gier Sportowych tego nie wiedział nawet sam Stanisław Mielech, jeden z założycieli. W „Sportowych sprawach i sprawkach” pisał, że w grudniu 1929 r. Jednak historia gier sportowych zaczęła się znacznie wcześniej. Pierwsze ślady aktywności siatkarskiej Legii datuje się na grudzień 1929 r., kiedy to żeńska drużyna wystąpiła w dorocznym ogólnodostępnym turnieju Ośrodka Wychowania Fizycznego. W 1930 r. legioniści zadebiutowali w mistrzostwach Warszawy, zajmując 4 miejsce. Mierzyli się wówczas z taki drużynami jak AZS, Polonia, YMCA czy Bar-Kochba i PIWF. Poza zasięgiem były wówczas zespoły AZS (porażka 9:30), Polonii (8:30) i YMCA, natomiast w pokonanym polu pozostały ekipy Bar-Kochby i PIWF. W kolejnym roku, legioniści ponownie zajęli 4 miejsce w mistrzostwach Warszawy. W A-klasie legioniści grali jeszcze w 1935 r., a w lutym 1937 r. brali udział w turnieju Ośrodka Wychowania Fizycznego, co zostało odnotowane w księdze „Legia 1916-1966”. Wraz ze zmianą polityki klubu, tzn. większym uwojskowieniem członków sekcji, malała liczba chętnych reprezentujących gry zespołowe. Pomimo to, koszykówka i siatkówka pozostały w Legii obecne, a inne gry drużynowe stopniowo znikały. Ostatnim świadectwem aktywności jest rozegrany 25 czerwca 1939 r. turniej drużyn koszykówki i siatkówki organizowanych przez klub, do którego zgłosiło się osiem wojskowych drużyn koszykarskich oraz sześć siatkarskich. W siatkówce wygrała drużyna pułku artylerii przed radiotelegrafistami.

Są także inne źródła, które podają, że w ostatnich, przed wybuchem wojny, mistrzostwach Polski rozgrywanych w styczniu 1939 r. we Lwowie wystąpił zespół CWS Warszawa, przez niektóre źródła uznawany za powojenną Legię. CWS było stowarzyszeniem sportowym Centralnych Warsztatów Samochodowych, należących do Wojska Polskiego. CWS w Mistrzostwach Warszawy wyeliminował z gry utytułowane drużyny AZS Warszawa i Polonii, co umożliwiło grę w turnieju finałowym Mistrzostw Polski, w których zdobyli brązowy medal. W turnieju zespół liczył tylko siedmiu graczy: Henryk Giza, Piotr Szulc, Jan Małżewski, Witold Wojtulewicz, Tadeusz Kuźniarski oraz Adam i Bogdan Bińkowscy. Niestety brakuje dokumentów potwierdzających, że ówczesny CWS był podwalinami pod przyszłą sekcję siatkówki Legii i zdobyty brązowy medal MP nie wlicza się do dorobku medalowego siatkarskiej Legii.

Dalszy rozwój siatkówki został zastopowany przez wybuch wojny. Sportowcy, trenerzy i działacze Legii klubu wojskowego, z dnia na dzień zamienili sprzęt sportowy na karabiny, a boiska na okopy. Oficjalna działalność wszystkich klubów sportowych i rozgrywek została zawieszona.

 

Herb 1927-1950

Reaktywacja po wojnie, 1945-1949

Historia sekcji siatkówki Legii Warszawa, dość często uznawana za tę właściwą, rozpoczyna się zaraz po zakończeniu II wojny światowej. W kwietniu 1945 roku został reaktywowany I Wojskowy Klub Sportowy (WKS) Warszawa, a historyczny człon Legia został dodany w czerwcu tego roku. Do wskrzeszenia sekcji gier sportowych w Legii doszło już latem 1945 r. o czym poinformował jeden z ówczesnych działaczy, który w znacznym stopniu przyczynił się do reaktywacji klubu – Julian Neuding. W wywiadzie dla „Kuriera Codziennego” (1.08.1945 r.) przyznał że rozegrano już turniej WKS-ów w siatkówce, który wygrała drużyna Legii Warszawa. Pomimo tak wczesnej reaktywacji legioniści nie brali jednak udziału w rozgrywkach cywilnych. Pomysł założenia oddzielnych sekcji siatkówki i koszykówki powstał z inicjatywy i działań przedwojennego siatkarza AZS Warszawa, kapitana Witolda Serwatowskiego. Podjął się on organizacji struktur sekcji, które następnie zostały zatwierdzone przez zarząd klubu WKS Legia Warszawa w 1947 roku w Warszawie. Drużyna przejęła wówczas od WKS-u herb oraz biało-zielono-czarne barwy. 

Fotografia z 1947 roku, drużyna kapitana Witolda Serwatowskiego, która zwyciężyła w rozgrywkach klasy B. (źródło: „Legia 1916 – 1966. Historia, wspomnienia, fakty”)

 

Kapitan Serwatowski był w siatkarskiej Legii – zawodnikiem, trenerem, kierownikiem, magazynierem i sekretarzem w jednej osobie. Początkowo klub rozgrywał głównie mecze towarzyskie z innymi warszawskimi zespołami, jak SKS czy AZS Warszawa. W 1947 roku po raz pierwszy przystąpił do walki o mistrzostwo okręgu warszawskiego. Zespół zbierany na szybko, składał się głównie ze studentów Akademii Nauk Politycznych. Pomimo to zwyciężył on w rozgrywkach klasy B, pokonując w decydującym spotkaniu bardziej doświadczony YMCA Warszawa. To oznaczało awans i przystąpienie do rozgrywek o mistrzostwo warszawskiej klasy A. Na tym szczeblu rywale byli już poza zasięgiem legionistów – AZS i SKS Społem Warszawa, czyli… wicemistrz i mistrz Polski z 1946 r. Wojskowi spisali się jednak bardzo dobrze, zajmując 3 miejsce w 6-zespołowej grupie. Wygrali 3 spotkania m.in. z Iskrą 2:0 (15:10, 15:10) oraz dwukrotnie z Marymontem – 2:0 (15:6, 15:8) i 2:1 (15:11, 7:15, 15:13). Natomiast musieli uznać wyższość późniejszego mistrza Warszawy – zespołu AZS Warszawa, z którym przegrali 0:2 (12:15, 8:15).

Obiecująca drużyna więcej już razem nie zagrała – rozpadła się pod koniec roku. Serwatowski jednak nie zrezygnował i w 1948 r. zebrał kolejną – tym razem przede wszystkim wśród oficerów, a także cywilnej młodzieży. Treningi odbywały się na boisku klubu oficerskiego przy al. 1 Armii WP (dawniej i dziś Szucha), niezbyt nadającym się do tego celu. Jesienią ten zespół w rozgrywkach warszawskiej klasy A zajął 4. miejsce – za bezkonkurencyjnym AZS, SKS Społem i YMCA, a przed Marymontem i Skrą. Niedługo potem i ta drużyna przestała istnieć. Prymat nie tylko w stolicy, ale i w całym kraju, wiódł zespół AZS-u, który w swoich szeregach miał czołowych przedwojennych siatkarzy. W 1949 r. w siatkówkę w barwach Legii grali głównie…koszykarze – przedstawiciele uczniowskiej drużyny, którzy już wcześniej wspierali kolegów. Wystąpili jednak nie w rozgrywkach mistrzowskich, tylko w turnieju o Puchar Polskiego Związku Koszykówki, Siatkówki i Szczypiorniaka (tak nazywała się wówczas federacja zrzeszająca przedstawicieli gier zespołowych). Udział ten zakończył się totalną klapą i legioniści zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie i  nie awansowali do rozgrywek finałowych.


Lata 50-te

Początek lat 50-tych w polskim sporcie to wielka reorganizacja, polegająca na powołaniu do życia zrzeszeń i pionów sportowych. Przekształcenie Legii w CWKS zapoczątkowało proces powstawania najsilniejszego klubu w Polsce. W 1950 roku finały mistrzostw Polski przeniesiono na okres letni, aby rozgrywać spotkania na otwartych boiskach. Natomiast zimą rozgrywany był Puchar Polski. Przyczyną tego była mała ilość hal sportowych, w których można było rozgrywać zawody w grach zespołowych. Postanowiono więc tak ułożyć program mistrzostw w koszykówce, piłce ręcznej i siatkówce by ze sobą nie kolidowały, a hale sportowe zostały jak najlepiej wykorzystane.

Pod koniec 1950 r. w Ośrodku Wyszkolenia Sportowego pojawili się pierwsi znani zawodnicy – reprezentant Polski Janusz Zabokrzecki i Wiktor Strelnikow. Później zespół zasilili kolejni, m.in. Wacław Policewicz i Zygmunt Krzyżanowski. W sumie zebrano siedmiu solidnych zawodników, którzy wzmocnieni dodatkowo przez… lekkoatletę Romana Potockiego w marcu udanie zadebiutowali w rozgrywkach Pucharu Polski pod egidą Polskiego Związku Koszykówki, Siatkówki i Szczypiorniaka (PZKSS). „Wojskowi” awansowali do turnieju finałowego, gdzie wygrali tylko jedno spotkanie i ostatecznie zajęli 4 miejsce. Trofeum wywalczyli siatkarze AZS-AWF Warszawa. Był to początek dominacji w walce o tytuł mistrza oraz Puchar Polski dwóch zespołów z Warszawy. Hegemonia stołecznych zespołów na tronie mistrzostw Polski trwała od 1952 do 1970 roku, kiedy to w lidze triumfowały tylko AZS-AWF Warszawa bądź CWKS (Legia) Warszawa. 19 tytułów z rzędu zdobyły tylko te dwa stołeczne kluby!

Siatkarze Legii w 1951 roku

Zespół CWKS przed finałowym turniejem o Puchar PZKSS w 1951 r. Od lewej: Wiesław Piotrowski, Roman Potocki, Wiktor Strelnikow, Janusz Zabokrzecki, Zygmunt Krzyżanowski, Jerzy Król, Wacław Policewicz, Ryszard Łaskarzewski. (źródło: „Legia 1916 – 1966. Historia, wspomnienia, fakty”)

W 1951 r. mistrzostwa Polski się nie odbyły, gdyż zrezygnowano z rywalizacji klubowej na rzecz I Ogólnopolskiej Spartakiady Zrzeszeń, która nie miała zbyt wysokiej rangi, ale ówczesne władze zrobiły wszystko aby nadać mu odpowiedniego prestiżu. Również CWKS potraktował tę imprezę bardzo poważnie, ściągając do drużyny kolejnych zawodników. Ze stołecznego AZS przyszli Zbigniew Woźniczka i Kazimierz Bińkowski, a z AZS Łódź Marek Radomski. Wzmocniony zespół sensacyjnie wygrał 2:1 z reprezentacją AZS. W turnieju „Wojskowi” ponieśli tylko jedną porażkę ze zwycięzcą Spartakiady – MBP Gwardią Wrocław, zajmując drugie miejsce tuż przed AZS-em.

Przed startem kolejnego sezonu  rozgrywek siatkarskich (1952), klub pozyskał jednego z najlepszych polskich siatkarzy – Leszka Grodeckiego – zawodnika AZS AWF Warszawa, reprezentanta Polski wybranego do najlepszej szóstki mistrzostw Europy w 1948 r. Ponadto do zespołu dołączyli Marek Skierczyński i Aleksy Szołomicki. Tak wzmocniony zespół wywalczył swoje pierwsze historyczne trofeum. W 1952 r. „Wojskowi” awansowali do turnieju finałowego Pucharu Polski. W pierwszym spotkaniu CWKS pokonał 3:1 AZS Warszawa. Największe trudności wojskowy zespół prowadzony przez trenera Zygmunta Krzyżanowskiego miał w rywalizacji z gwardzistami z Wrocławia 3:2 i Warszawy 3:2, których to losy rozstrzygały się dopiero w piątym secie. Po trzech dniach rywalizacji i odniesieniu kompletu zwycięstw, historyczny pierwszy Puchar Polski dla „Wojskowych” pojechał do stolicy.

W tym samym sezonie zdobywcy Pucharu Polski po raz pierwszy przystąpili do rozgrywek o mistrzostwo kraju. Z turnieju półfinałowego awansowali do finału odnosząc komplet pięciu zwycięstw. W turnieju finałowym tak łatwo już nie było, grając praktycznie wszystkie spotkania po 5 setów! Zwycięski był niestety tylko jeden z Jednostką Wojskową z Warszawy, w której występowali niedawni gracze CWKS-u, m.in. Radomski. Ostatecznie warszawiacy zajęli trzecią pozycję, ustępując miejsca wicemistrzom Gwardii Wrocław oraz mistrzowi AZS-AWF Warszawa. A tylko dwie zwycięskie piłki dzieliły od gry w spotkaniu barażowym o tytuł.

W kolejnym sezonie (1953) siatkarze CWKS w turnieju mistrzowskim, rozgrywanym w tym samym składzie, przegrali wszystkie mecze i zajęli „tylko 4 miejsce”. Ten sezon był ostatnim, w którym zmagania o tytuł mistrza Polski były prowadzone w formie turnieju, który poprzedzany był eliminacjami w okręgach. W listopadzie 1953 r, przeprowadzono gruntowną reformę systemu rozgrywek o Mistrzostwo Polski. W miejsce turnieju finałowego wprowadzono rozgrywki ligowe, którym nadano nazwę „Klasa wydzielona o Puchar Głównego Komitetu Kultury Fizycznej (GKKF)”. Rozgrywki w klasie wydzielonej przeprowadzano w dwóch rundach oraz dodatkowo zespoły walczyły o Puchar Polski GKKF. Od sezonu 1954 do dzisiaj rywalizacja o miano najlepszej drużyny w Polsce toczona jest w formule ligowej. Do końca sezonu 1957 grano w niej systemem „wiosna-jesień. Z chwilą formalnego utworzenia Polskiego Związku Piłki Siatkowej (PZPS) w 1957 roku, nazwę tego poziomu przemianowano na I liga. Od sezonu 1957/1958 rywalizacja toczona była według modelu „jesień-wiosna”. Kolejne zmiany nazwy rozgrywek nastąpiły w sezonach 1990/1991 – 1999/2000 na I liga serii A, aż wreszcie od sezonu 2000/2001 do chwili obecnej nazwa rozgrywek zawodowych to PlusLiga (dawniej Polska Liga Siatkówki).

W kolejnej edycji Pucharu Polski, broniący trofeum CWKS był wymieniany w roli faworyta. Jednak trofeum powędrowało do akademików z Warszawy, pomimo że w bezpośredniej potyczce to legioniści wygrali 3:2. Mecz został uznany za jeden z najciekawszych w powojennej historii siatkówki w Polsce, chociażby dlatego, że w piątym secie to AZS prowadził 14:11. Dlaczego więc „Wojskowi” nie triumfowali w tych rozgrywkach? Otóż zawiedli na całej linii. Po pokonaniu najgroźniejszego rywala, do meczu z najsłabszym zespołem turnieju AZS Łódź przystąpili w rezerwowym składzie. Dopiero po przegraniu 2 pierwszych setów wpuścili na parkiet podstawowych graczy. Było już jednak za późno na odwrócenie losów spotkania. Porażka ta załamała siatkarzy Legii przez co nie wygrali już w tym turnieju żadnego spotkania.

W kolejnym sezonie (1953/1954) „Wojskowi” zanotowali regres. Brązowy medal w rozgrywkach o siatkarski Puchar Polski GKKF w klasie wydzielonej można jeszcze uznać za pozytywne osiągnięcie, ale 4 wygrane w 14 spotkaniach i dopiero 7 miejsce (na 8 zespołów) w nowej formule rozgrywek Klasy Wydzielonej o mistrzostwo Polski należy uznać za porażkę. 7 miejsce oznaczało degradację. Jednak, PZKSS zadecydował o powiększeniu ligi, co dało stołecznym graczom szansę występu w turniejach barażowych. CWKS wygrał jeden z nich i po 14 dniach wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej. I to był początek ciągu sukcesów stołecznego klubu, kiedy to przez 17 kolejnych sezonów CWKS nie schodził z podium rozgrywek ligowych o Mistrzostwo Polski.

1957 Trener wicemistrzów kraju - Stanisław Poburka

Trener Legii – Stanisław Poburka (źródło: G. Mecner, Mistrzostwa Polski w Siatkówce 1929-2010)

Rozgrywki Klasy Wydzielonej w sezonie 1954/1955 tradycyjnie wygrała drużyna AZS-AWF, która w 11 spotkaniach przegrała… zaledwie 2 sety. Dość ciekawie wyglądała sytuacja wyłonienia wicemistrza rozgrywek, gdyż tak naprawdę nie wiadomo było kto zajął drugie miejsce Legia czy Gwardia. Otóż jak pisze Krzysztof Mecner w swojej książce „80 lat polskiej siatkówki”, wszystko za sprawą meczu rozegranego podczas turnieju w Krakowie między Gwardią a walczącą o utrzymanie drużyną AZS Łódź. Po dramatycznym spotkaniu sensacyjnie wygrał zespół z Łodzi 3:2. Arbiter meczu tak jednak tendencyjnie sędziował to spotkanie, że Gwardia zdecydowała się złożyć protest do Prezydium Sekcji Siatkówki GKKF. Przy wyniku 16:16 w piątym secie sędzia uznał 2 punkty zdobyte przez zespół AZS-u bezpośrednio z zagrywki, które łodzianie wykonali bez gwizdka. Prezydium nakazało mecz powtórzyć, ale łodzianie, którzy i tak nie utrzymali się lidze, na niego się nie stawili i Gwardia otrzymała punkty walkowerem na wagę wicemistrzowskiego tytułu. Tym sposobem legioniści prowadzeni przez Stanisława Poburka zdobyli „tylko” brązowy medal. O sile drużyny decydowali wówczas reprezentanci kraju, jak Mirosław Schlief (pozyskany Z Gwardii Gdańsk, późniejszego Wybrzeża) oraz zawodnicy związani z CWKS od początku kariery – Waldemar Pindelski, Alfred Szperling, Romuald Mazurek czy objawienie polskiej siatkówki Wojciech Rutkowski.

Wojskowi notowali progres z roku na rok pod wodzą Stanisława Poburki. W kolejnym sezonie 1955/1956 Legia miała coraz silniejszą drużynę. Młodzi Schlief, Szperling, Pindelski, Rutkowski pod okiem bardziej doświadczonych Zabokrzeckiego i Grodeckiego to była bardzo dobra mieszanka zawodników, którzy wywalczyli historyczny pierwszy srebrny medal mistrzostw Polski. Wojskowi ustąpili miejsca tylko akademikom z Warszawy, a w tabeli wyprzedzili m.in. silną wówczas Gwardię Wrocław.

Kolejny srebrny medal legioniści zdobyli również w sezonie 1956/1957, ustępując ponownie tylko zespołowi AZS-AWF Warszawa, pomimo że dwukrotnie ich pokonali. Dlaczego więc tylko drugie miejsce? Pierwsza część rozgrywek to bardzo słaba postawa – pięć zwycięstw w jedenastu spotkaniach i tylko 7 miejsce w tabeli. Natomiast, druga runda to pogoń i znakomita gra legionistów, którzy z siódmego miejsca awansowali na drugie. Za dużo straconych punktów i setów z teoretycznie słabszymi zespołami z pierwszej części sezonu zaważyły na końcowym wyniku i zdobyte wicemistrzostwo trzeba uznać za sukces.

1958-1959 Atakuje Rutkowski

Atak Wojciecha Rutkowskiego (źródło: G. Mecner, Mistrzostwa Polski w Siatkówce 1929-2010)

„Do trzech razy sztuka”, tak powtarzali zawodnicy Legii przed rozpoczęciem nowego sezonu XXII rozgrywek mistrzostw Polski. W końcu mieli zdobyć wymarzone mistrzostwo Polski i zdetronizować warszawskich akademików. Pomóc w tym mieli dwaj nowi gracze sprowadzeni właśnie z AZS-AWF – Stanisław Mazur i Zbigniew Jóźwiak. Rozgrywki od początku były bardzo emocjonujące, a poziom wyrównany. Wojskowi ponownie dość słabo zagrali w I rundzie spotkań, po której zajmowali dopiero trzecie miejsce. Druga runda to już popis gry i determinacji w ich wykonaniu. 10 zwycięstw w 11 spotkań, robi wrażenie. Ponadto byli lepsi w obydwu bezpośrednich pojedynkach z AZS-em, wygrywając 3:1 i 3:2. W efekcie zespół Legii zakończył sezon z 18 zwycięstwami i 4 porażkami. Taki sam bilans mieli akademicy, a o tytule zadecydowała różnica setów. Niestety podopieczni trenera Stanisława Poburki przegrali mistrzostwo różnicą – 5 setów i po raz trzeci z rzędu zajęli tylko 2 miejsce w tabeli.

Wojskowi po 3-krotnym wywalczeniu tylko srebrnego medalu mieli nadzieję na odmianę losu w kolejnym sezonie 1958/1959. Spodziewano się podobnej rywalizacji pomiędzy warszawskimi drużynami jak w poprzednim sezonie, tym bardziej że przystąpiły one do rozgrywek w identycznych zestawieniach. Legioniści mieli bardzo silny zespół o czym świadczy fakt, że 1/3, a czasem i połowę zawodników drużyny narodowej stanowili Wojskowi. W tamtym czasie niekwestionowaną gwiazdą, nie tylko polskiej ligi, był Wojciech Rutkowski, który w 1958 roku został wybrany do najlepszej szóstki mistrzostw Europy, a wielu obserwatorów uznawało go za najlepszego siatkarza turnieju. Jednak w tym sezonie to zespół AZS-AWF grał rewelacyjnie. Na 22 rozegrane spotkania zwyciężył… 21 razy. Prowadzili w tabeli od początku rozgrywek do ich końca. Legioniści po raz kolejny grali bardzo nierówno i wyraźnie ustępowali pola odwiecznemu rywalowi. Przegrywając oba derbowe spotkania po raz kolejny musieli zadowolić się tylko… wicemistrzostwem.

Drużyna Legii, naszpikowana reprezentantami Polski na czele z Rutkowskim, na koniec dekady zdobyła „tylko” brązowy medal mistrzostw Polski. W sezonie 1959/1960, notując 17 zwycięstw w 22 spotkaniach, dali się wyprzedzić drużynom AZS-AWF i Górnika Katowice. W reaktywowanych rozgrywkach Pucharu Polski zajęli wówczas drugie miejsce, a puchar wywalczyli siatkarze rewelacji sezonu – Górnika Katowice.

W pierwszych latach istnienia sekcji, siatkarze nie posiadali własnej hali gdzie mogliby trenować, a swoje mecze wraz z koszykarzami rozgrywali w halach Polonii i MDK. Zmieniło się to dopiero w 1956 roku, kiedy CWKS odbudował ze zniszczonej ujeżdżalni obiekt przy ulicy 29 Listopada 3a. Hale siatkarze dzielili wraz z koszykarzami przez prawie 36 lat. Po remoncie generalnym całego obiektu na początku lat 60-tych w hali oprócz szatni znajdowała się sala gimnastyczna oraz jedno boisko, na którym rozgrywali swoje mecze siatkarze i koszykarze. Drewniane trybuny optymalnie mogły pomieścić 500 widzów.

Lata 50-te dla sekcji siatkówki Legii Warszawa przyniosły pierwsze sukcesy na arenie krajowej. Legioniści szybko dołączyli do czołówki zespołów siatkarskich w Polsce i wraz z akademikami zdominowali tę dekadę. W tym okresie, najlepsza drużyna polskiej ligi – AZS-AWF była prawdziwą zmorą „Wojskowych”, którzy wywalczyli tylko: 4 srebrne i 3 brązowe medale MP oraz raz Puchar Polski.

 

Lata 60-te

Siatkarska Legia Warszawa swój najlepszy czas w historii miała w latach sześćdziesiątych, gdy ani razu przez dekadę nie wypadła poza podium mistrzostw Polski.

W sezonie 1960/1961 naszpikowani gwiazdami i reprezentantami Polski, legioniści zajęli tylko 3 miejsce, ustępując miejsca siatkarzom Górnika Katowice i mistrza Polski AZS-AWF Warszawa. Tylko brązowy medal MP dla Legii można uznać za porażkę, ale sezon nie był najgorszy, ponieważ triumfowali w Pucharze Polski zdobywając go po raz drugi. Niestety rozgrywki nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem kibiców, jak i startujących drużyn, więc po raz kolejny na wiele lat zostały one zawieszone (1962-1969).

Co roku siatkarze Legii musieli uznać wyższość rywali z Bielan, aż nadszedł sezon 1961/1962. Wzmocnieni Tadeuszem Kiełpińskim (z Górnika Katowice) przystąpili do rozgrywek, które przeprowadzono w ekspresowym tempie – 4 miesiące (od stycznia do kwietnia 1962 r.)! Od początku sezonu legioniści prezentowali się znakomicie, kończąc pierwszą rundę na czele tabeli. Dwukrotnie odprawili z kwitkiem wicemistrza Polski – Górnika, a także mistrza AZS-AWF, którego pokonali dwukrotnie 3:1 oraz 3:2. Głównie to bezpośrednie pojedynki zadecydowały o tym, że po 10 latach panowania akademików, tytuł najlepszej drużyny w Polsce powędrował w ręce Wojskowych. Zespół prowadzony przez byłego siatkarza – Macieja Łuczaka, który zastąpił Poburkę, przegrał przez cały sezon zaledwie jedno spotkanie z wałbrzyskim Chełmcem (2:3). Stołeczna drużyna grała równo przez cały sezon, mając najsilniejsze punkty w osobach kadrowiczów Rutkowskiego, Schliefa, Sierszulskiego, Szperlinga czy Kiełpińskiego.

Szperling

Atakuje Alfred Szperling, wychowanek Legii i jeden z jej najlepszych siatkarzy w latach 50. i 60. Ze stołeczną drużyną wywalczył aż 14 medali MP, w tym trzy złote (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

W następnym sezonie (1962/1963) legioniści przystąpili do obrony tytułu osłabieni stratą znakomitego Kiełpińskiego, który odszedł do Gwardii Wrocław, ale wzmocnieni zostali Romualdem Paszkiewiczem odbywającym w Legii służbę wojskową. Od początku rozgrywek Legia prezentowała się znacznie gorzej niż przed rokiem, pomimo że w spotkaniu z AZS-AWF po dramatycznym meczu wygrała 3:2. Typowani na mistrza Polski grali jakby bez wiary we własne siły, co przełożyło się na wiele porażek z zespołami, z którymi powinni sobie spokojnie poradzić. Na koniec sezonu zdobyli tylko srebrny medal mistrzostw Polski. Paradoksalnie, wpływ na słabą postawę w rozgrywkach krajowych mogły mieć sukcesy w europejskich pucharach.

Nagrodą za wywalczenie mistrzostwa Polski był start w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych (obecnie Liga Mistrzów). Debiut legionistów w europejskich pucharach przypadł więc na pojedynek w 1/8 finału z mistrzem Finlandii – Kimmo Lahti. W pierwszym meczu w Lahti legioniści dość łatwo pokonali gospodarzy 3:0. Mecz rewanżowy rozgrywany był od razu nazajutrz w Helsinkach, a wygrali go również Wojskowi – 3:0. W ćwierćfinale było już znacznie trudniej. Przeciwnikiem był mistrz Jugosławii drużyna Mladost Zagrzeb. W pierwszym meczu w Zagrzebiu legioniści przegrali po zaciętej walce 2:3. Rewanż, rozgrywany 11 dni później w Warszawie miał równie emocjonujący przebieg. Wojskowi odrabiając straty z nawiązką i zwyciężając 3:1, awansowali do najlepszej siatkarskiej czwórki na Starym Kontynencie. O finał PEMK podopieczni trenera Łuczaka zmierzyli się z rumuńskim Rapidem Bukareszt, który był triumfatorem Pucharu Europy sprzed 2 lat, oraz dwukrotnym finalistą tych rozgrywek. W pierwszym spotkaniu Wojskowi zmierzyli się przed własną publicznością i niestety po ambitnej walce z dużo silniejszym rywalem przegrali 2:3. W rewanżu, rozegranym 2 tygodnie później w Bukareszcie, gospodarze nie dali żadnych szans legionistom wygrywając 3:0. Pocieszeniem może być fakt, że odpadli z późniejszym zdobywcą Pucharu Europy.

Rozdrażnieni niepowodzeniem w mistrzostwach Polski w poprzednich rozgrywkach, w sezonie 1963/1964 nie pozostawili już żadnych złudzeń przeciwnikom komu ten tytuł się należy. Po I rundzie na czele była Legia, która wyprzedzała najgroźniejszego rywala – nieoczekiwanie wrocławską Gwardię. Sprawa tytułu na koniec sezonu była otwarta do ostatniej serii spotkań, ale ostatecznie triumfowali Wojskowi, którzy zaledwie o 1 punkt wyprzedzili zawodników Gwardii i o 4 punkty Górnika. O wygranej zadecydowały zwycięstwa w bezpośrednich starciach, w których to legioniści pozwolili ugrać najgroźniejszemu przeciwnikowi z Wrocławia tylko jednego seta. Natomiast odwieczny rywal – AZS-AWF zakończył rozgrywki dopiero na 4 miejscu. W całym sezonie siatkarze Legii wygrali 19 spotkań i ponieśli 3 porażki.

Zdobyte mistrzostwo Polski otworzyło po raz kolejny Legii drogę do gry w Pucharze Europy. W 1/8 finału Wojskowi zmierzyli się z mistrzem NRD – Dynamo Berlin. W pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Warszawie, legioniści pokonali gości 3:1, natomiast w rewanżu w Berlinie, górą byli gospodarze zwyciężając 3:2. Jednak różnicą wygranych setów to Wojskowi cieszyli się z awansu do ćwierćfinału. Tam zmierzyli się z bułgarskim Minyor Pernik. W pierwszym pojedynku w Sofii legioniści zagrali katastrofalnie, zdobywając w całym spotkaniu tylko 11 punktów, przegrywając 3:0. Tydzień później w Warszawie Bułgarzy ponownie nie dali żadnych szans warszawianom pozwalając wygrać tylko pierwszego seta – 1:3 i to oni awansowali do następnego etapu rozgrywek.

Podobnie jak 2 lata wcześniej tak i tym razem, gra w europejskich pucharach miała zły wpływ na efekt końcowy w mistrzostwach Polski w sezonie 1964/1965. Od początku rozgrywek, o tytuł walczyły oczywiście tylko dwie drużyny – Legia i AZS AWF. Obie grały bardzo równo w całych rozgrywkach i wygrywały bez problemu wszystkie spotkania. Na półmetku rozgrywek siatkarskich mężczyzn, na czele tabeli znajdowała się drużyna aktualnego mistrza Polski – Legii Warszawa, nie mając sobie równych i nie ponosząc żadnej porażki. Pierwszy bezpośredni mecz wygrał AZS, a rewanż Legia. Jednak po rozegraniu rundy rewanżowej na czele tabeli znalazł się odwieczny rywal z Warszawy – AZS AWF. Jak do tego doszło? Nieoczekiwana porażka z krakowskim Wawelem 3:2, który rozegrał najlepszy mecz w sezonie, zadecydowała o tym, że mistrzem został AZS AWF z 21 zwycięstwami w 22 spotkaniach. Dla Legii przypadł tylko tytuł wicemistrza Polski.

W sezonie 1965/1966, tak jak i w poprzednim, walka o tytuł rozegrała się ponownie pomiędzy odwiecznymi rywalami – Legią i AZS AWF. W I rundzie legioniści pokonali akademików 3:2, lecz doznali sensacyjnej porażki z wrocławską Gwardią co wyrównało zdobycz punktową obu drużyn. W rundzie rewanżowej do ostatniej serii spotkań w tabeli przewodzili Wojskowi, którzy wygrali jednak wiele spotkań po pięcio- lub czterosetowych pojedynkach. W związku z tym AZS AWF miał korzystniejszy stosunek setów przy większej liczbie zwycięstw 3:0. Więc, o tytule zadecydowało bezpośrednie starcie obu zespołów. Po zaciętym spotkaniu siatkarze AZS AWF wygrali 3:1 i to oni zostali mistrzami, mając lepszy bilans setów. Wojskowi ponownie zajęli tylko drugie miejsce.

Nieusatysfakcjonowani z osiągniętego rezultatu, w kolejnym sezonie 1966/1967 siatkarze Legii przystąpili do rozgrywek ponownie jako jeden z faworytów. Mocno zmotywowani wygrali I rundę spotkań pokonując m.in. mistrza Polski 3:1 u siebie. Grający bardzo równo i skutecznie legioniści, w całym sezonie odnieśli tylko jedną porażkę! Miało to miejsce w spotkaniu rewanżowym z akademikami, ale ten pojedynek nie miał już większego znaczenia, ponieważ wcześniej siatkarze Legii zapewnili sobie złoto na koniec sezonu. Pierwsze skrzypce w drużynie nowego mistrza Polski grali reprezentanci kraju, na czele z najlepszym siatkarzem sezonu Ryszardem Sierszulskim, Rutkowskim, Paszkiewiczem i Zbigniewem Ruskiem.

1967

Mistrz Polski z 1967 r. Od lewej stoją: Rutkowski, Paszkiewicz, Grządkowski, Kwiatkowski, Markuszewski, Łuczak (trener), Szperling, Sierszulski. W dolnym rzędzie: Domaszewski, Zagumny (4), Rusek (5) (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

Zdobyty tytuł dał legionistom po raz kolejny możliwość sprawdzenia się na tle europejskich zespołów. W 1/8 Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (PEMK) los przydzielił mistrza Francji – PUC Paryż, który nie postawił zbyt dużego oporu, przegrywając dwukrotnie po 3:0. W ćwierćfinale rozgrywek czekał już węgierski Honwed Budapeszt. Pierwszy mecz rozgrywany w Budapeszcie zawodnicy Legii dość przekonująco wygrali 3:0, zapewniając sobie dobrą zaliczkę przed rewanżem w Warszawie, w którym to jednak goście wygrali 2:3. Jednak wypracowana zaliczka z pierwszego spotkania sprawiła, że to warszawiacy cieszyli się z pierwszego od 4 lat awansu do półfinału rozgrywek PEMK. W 1/2 finału przeciwnikiem był rumuńskim Dinamo Bukareszt. W pierwszym spotkaniu w Bukareszcie, bojowo nastawieni Wojskowi nie dali rady pokonać bardziej utytułowanego rywala i przegrali 3:0. W rewanżu w Warszawie, Rumuni wygrali 3:1 i wyeliminowali legionistów z gry o trofeum.

Dobre występy w europejskich pucharach, po raz kolejny nie miały przełożenia na wyniki osiągane przez legijnych siatkarzy na krajowym podwórku. Faworytem w sezonie 1967/1968 wydawała się być właśnie Legia. Mistrz Polski poczynił znaczące wzmocnienia, gdyż z lokalnego rywala AZS-AWF pozyskał Aleksandra Skibę i Edwarda Skorka – medalistów mistrzostw Europy. Formalności z uprawnieniem ich do gry trwały jednak za długo i obaj zawodnicy nie mogli zagrać w I rundzie spotkań. Stołeczna drużyna miała wówczas sporo innych problemów, jak przedłużający się pobyt za granicą Ruska, choroba trenera Łuczaka (którego zastąpił Schlief), kontuzja Sierszulskiego, czy odejście kilku graczy. Te wszystkie problemy z początku sezonu odbiły piętno na formie zawodników. W końcowym rozrachunku o punkt zostali wyprzedzeni przez AZS-AWF, i z powodu gorszego stosunku setów także przez Hutnik Nowa Huta.

Powiedzenie „historia lubi się powtarzać” tym razem w pełni odnosi się do sezonu 1968/1969 siatkarskiej Legii. Po raz kolejny, po dobrych występach w europejskich pucharach i braku mistrzostwa Polski, w następnym sezonie siatkarze mogli skupić się tylko i wyłącznie na krajowych rozgrywkach. Legia przystąpiła więc do rozgrywek wzmocniona „swoimi” zawodnikami. Mogli już grać bez przeszkód Skorek i Skiba, wrócił Rusek, w znakomitej formie był Rutkowski, a zespół ponownie prowadził Łuczak. Legioniści zdobyli mistrzostwo Polski w wielkim stylu, prowadząc od samego początku do końca rozgrywek, nie mając sobie równych. W 22 spotkaniach odnieśli 21 zwycięstw!

Pierwszym przeciwnikiem Wojskowych w Pucharze PEMK w kolejnym sezonie był mistrz Turcji – Muhafizgucu Ankara. W Warszawie legioniści uzyskali dość łatwo najwyższy z możliwych wyników 3:0. W meczu rewanżowym rozgrywanym tydzień później w Ankarze Turcy ponownie nie postawili zbyt wygórowanych wymagań, a zmęczeni podróżą legioniści oddali tylko jednego seta, wygrywając spotkanie 3:1. W ćwierćfinale rozgrywek na Legię czekał już mistrz Węgier – Csepel Budapeszt. Zwycięstwo 3:1 w pierwszym meczu rozgrywanym w Warszawie, nie dało niestety stołecznym zawodnikom awansu, ponieważ w rewanżu Węgrzy zwyciężyli 3:0 i to oni awansowali do półfinału rozgrywek.

Rozgrywki krajowe 1969/1970 dla legionistów były pod kilkoma względami przełomowymi. Po pierwsze, kończyła się dekada największych sukcesów siatkarzy Legii Warszawa w ich całej historii po dziś dzień. Po drugie, w końcu przełamali niemoc i obronili zdobyty rok wcześniej tytuł mistrza Polski. Sezon, rozgrywany znowu na nowych zasadach, był bardzo zacięty i emocjonujący, a losy mistrzostwa rozstrzygnęły się dopiero w ostatniej kolejce ligowej. Na prowadzeniu była Legia, która jednym punktem wyprzedzała zespół AZS-AWF. Na koniec legioniści zmierzyli się w dwumeczu z rewelacyjnym zespołem beniaminka Resovii Rzeszów, a AZS AWF z ostatnią w tabeli Stalą Mielec. Nieoczekiwanie siatkarze z Mielca pokonali u siebie akademików z Warszawy. Nie miało to jednak większego znaczenia, ponieważ wcześniej Wojskowi we własnej hali pokonali rzeszowian 3:0 i zapewnili sobie 5. mistrzowski tytuł. Wciąż pierwsze skrzypce w drużynie grał legendarny Wojciech „Junior” Rutkowski, mający wsparcie takich gwiazd jak Skorek, Rusek, Skiba, Paszkiewicz, ale także Domaszewski, Zagumny, Grządkowski, Kozłowski, Barański, Waldemar Wołosz i Marek Profic. Trener Łuczak miał silny i wyrównany skład, a wywalczony tytuł należał się legionistom zasłużenie.

 

Lata 70-te

Każda passa musi kiedyś się skończyć. W latach siedemdziesiątych siła stołecznej siatkówki znacznie osłabła, a tytuły mistrza Polski opuściły stolicę i zaczęły wędrować między Rzeszowem, Olsztynem i Sosnowcem. Legia przeżywała regres sportowy jak i organizacyjny. Coraz większe problemy z utrzymaniem drużyny powodowały, że sekcja stawała się coraz bardziej zależna od żołnierzy służby zasadniczej.

Wagner i Skorek

Legendarny trener Hubert Jerzy Wagner oraz legendarny zawodnik Edward Skorek (źródło: legia.com)

W sezonie 1970/1971 nieoczekiwanie największym rywalem Wojskowych była rewelacyjna drużyna Resovii Rzeszów, która w tamtym sezonie zachwycała swoją grą. A jej popisową akcją, na którą nikt nie mógł znaleźć recepty była „podwójna krótka”. Warszawska Legia nie myślała oddawać bez walki mistrzostwa i przystąpiła do obrony tego trofeum już bez Ruska, który został asystentem trenera kadry Tadeusza Szlagora. Początek sezonu to zacięta walka z rzeszowianami, a o układzie tabeli przed rundą rewanżową decydował pojedynek na szczycie na koniec I rundy pomiędzy Resovią i Legią. W spotkaniach rozgrywanych w Rzeszowie oba spotkania wygrali gospodarze 3:2 i 3:0 i to oni zostali liderem. Runda rewanżowa nie była już tak udana w wykonaniu legionistów, którzy gubili punkty ze słabszymi drużynami. Ostatecznie stołeczni siatkarze musieli zadowolić się srebrnym medalem.

W europejskich rozgrywkach o Puchar Europy Mistrzów Klubowych w sezonie 1970/1971 Wojskowi zmierzyli się w pierwszej rundzie z mistrzem Szwajcarii – Spada Zurich. Oba mecze rozegrano na szwajcarskim terenie. W pierwszym meczu Legia Warszawa pokonała Szwajcarów 3:1 będąc drużyną zdecydowanie lepszą. W rewanżu, rozgrywanym nazajutrz, tylko potwierdziła wyższość wygrywając mecz bez straty seta 3:0. W 1/8 finału legioniści stoczyli niesamowite pojedynki z włoskim Panini Modena. W pierwszym spotkaniu w Modenie Włosi prowadzili już 2:0, ale to legioniści wygrali po niesamowitej końcówce meczu – 2:3. W rewanżu w Warszawie historia się powtórzyła. Włosi prowadzili 2:0 ale ponownie przegrali 2:3. W ćwierćfinale Legia trafiła na bardzo solidną drużynę z NRD – S.C. Lipsk. Na wyjeździe ulegli 0:3, a domowe zwycięstwo 3:2 było już tylko na pocieszenie.

Kolejny sezon to już znaczny regres siatkarzy Legii, którzy nie liczyli się już w walce o podium, pomimo że grali niemal w tym samym składzie, który wcześniej święcił sukcesy. Na niewiele zdało się zwycięstwo z mistrzem Polski Resovią, które zakończyło serię 11 zwycięstw rzeszowian. Słabo grający Wojskowi, po raz pierwszy od 1954 roku zakończyli sezon bez żadnego medalu MP, zajmując tylko 5 miejsce.

Po słaby poprzednim sezonie, Wojskowi nie rezygnowali z walki o najwyższe trofea i do nowego sezonu 1972/1973 przystąpili z nowym trenerem Aleksandrem Gedigą, ale bez żadnych znaczących wzmocnień. Powiew świeżości myśli szkoleniowej dał nowe pokłady motywacji dla zawodników, którzy po roku wrócili na podium zajmując 3 miejsce w tabeli z 11-punktową stratą do mistrza. Nikt jednak nie przypuszczał, że ten medal był początkiem drogi w dół dla warszawskiego klubu.

Przed rozpoczęciem sezonu 1973/1974 drużyna została znacznie osłabiona. Niekwestionowana legenda klubu po dziś dzień, 38-letni Wojciech Rutkowski podjął decyzje o końcu sportowej kariery po 23 latach spędzonych jako zawodnik stołecznej Legii. Osamotnieni liderzy – Skorek i Skiba – we dwóch nie byli w stanie zmienić oblicza zespołu. Słabo grająca Legia zajęła dopiero 6 miejsce w tabeli, najgorsze odkąd występują w najwyższej lidze.

Wójtowicz

Atakuje Tomasz Wójtowicz, gwiazda zespołu i reprezentacji Polski (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

Zanim zaczął się sezon 1974/1975 zawodnicy Legii wraz z reprezentacją narodową sprawili ogromną sensację! Na mistrzostwach świata rozgrywanych w Meksyku kadra pod wodzą kapitan Skorka i wchodzącym Skibą wygrała wszystkie spotkania turnieju, a w finale pokonali 3:2 drużynę ZSRR i zdobyli złoty medal! Tak ogromny sukces drużyny narodowej miał przełożyć się także na grę rodzimych klubów siatkarskich. Funkcję trenera wojskowego zespołu powierzono Rutkowskiemu, którego bogate doświadczenie zawodnicze miało odmienić grę stołecznego klubu. Co dziwne, zatrudniono go … na pół etatu. Niestety, jako szkoleniowiec radził sobie gorzej niż na parkiecie. W pierwszym jego sezonie w roli szkoleniowca siatkarze Legii zajęli tylko 6 miejsce. Po zakończeniu rozgrywek, Skorek uzyskał zwolnienie z wojska i otrzymał pozwolenie na kontynuowanie kariery we Włoszech. Tuż przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Montrealu, na których Polacy wywalczyli historyczne złoto, został już zawodnikiem klubu Panini Modena.

W sezonie 1975/1976 w barwach wojskowych poza Skorkiem, nie oglądaliśmy także Skiby. Bez swoich najlepszych zawodników, zespół prowadzony przez Rutkowskiego był autorem największej sensacji  rozgrywek … czyli spadku do II ligi.

Spadek z najwyższej klasy rozgrywek dał pozytywnego kopa działaczom Legii, którzy w końcu zadbali o zespół i wzmocnienia składu. W roli szkoleniowca Rutkowskiego zastąpił legendarny Hubert Wagner, czyli selekcjoner złotej drużyny narodowej z Montrealu i Meksyku, który od tej pory łączył funkcję trenera Legii i reprezentacji Polski. Rutkowskiemu zaś powierzono szkolenie młodzieży. W efekcie zmian, po roku legioniści wrócili do elity wygrywając rozgrywki grupy północnej II ligi.

Po powrocie do najwyższej klasy rozgrywek zadbano o odpowiednie wzmocnienie drużyny i tak do stolicy trafili mistrzowie olimpijscy Tomasz Wójtowicz z Avii Świdnik i Włodzimierz Stefański z Resovii Rzeszów. Pozyskano też Wojciecha Wójtowicza ze świdnickiej Avii, brata Tomasza, oraz bardzo zdolnego 20-latka z MDK Warszawa Wojciecha Drzyzgę i olimpijczyka z Monachium Alojzego Świderka z Resovii. Nowo pozyskani zawodnicy utworzyli z już występującymi w barwach wojskowych – Żaloudkiem, Walskim czy Foxem bardzo silny skład, który mógł już walczyć o najwyższe cele. Jako beniaminek grali bardzo dobrze, zajmując po rundzie zasadniczej 3 miejsce wyprzedzając m.in. najlepszą drużynę Europy Płomień Milowice. I takie miejsce utrzymali do końca rozgrywek zdobywając brązowy medal mistrzostw Polski. Legia o dwa punkty wyprzedziła Płomień i o trzy coraz groźniejszą Gwardię.

Stefański

Włodzimierz Stefański w ekwilibrystycznej akcji obronnej (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

Brązowy medal z poprzedniego sezonu miał być początkiem odbudowy „Wielkiej Legii” pod wodzą Wagnera. Słynny trener dysponował już znakomitym składem, a dodatkowo w sezonie 1978/1979 w barwach wojskowych zadebiutował Krzysztof Stefanowicz. Legioniści zakwalifikowali się do rundy finałowej wraz z Hutnikiem, Płomieniem i Gwardią. Po zaciętych bojach zajęli tylko 4 miejsce, co było dość sporym rozczarowaniem. 

Przed sezonem 1979/1980 wysoko oceniano szanse prowadzonej przez Wagnera drużyny warszawskiej Legii. Jednak kolejny raz kibice byli rozczarowani. Wojskowi nie wykorzystali problemów Płomienia Sosnowiec (mistrza) i Hutnika Kraków (wicemistrza) i pomimo że ich wyprzedzili w tabeli, to sami finiszowali za Gwardią Wrocław i AZS-em Olsztyn. Legii przypadł kolejny już brąz. Jak wówczas mawiano z przekąsem – łatwiej było Wagnerowi zdobyć olimpijskie złoto, niż wygrać polską ligę.

Kat dopiął swego dopiero po sześciu próbach, w 1983 roku! Legia wyprzedziła ligową stawkę jeszcze w 1984 i 1986 roku, ale były to ostatnie lata świetności stołecznego klubu.

 

Lata 80-te

Historia i osiągnięcia siatkarskiej Legii w latach 80-tych już wkrótce. Zapraszamy!

 

Źródło:
Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016, PWN, ISBN 978-83-01-19295-2;
Krzysztof Mecner: Mistrzostwa Polski w Siatkówce 1929-2010, PLPS S.A. ISBN 978-83-62943-00-5.

 

Autor: Marcin Brykała