Legia Warszawa – LKS Czarni Rząśnia 3:2

niedziela, 7 Kwiecień, 2019

W decydującym o wejście do finałowej imprezy turnieju, o awans do I ligi mężczyzn, Legia Warszawa zmierzyła się z Czarnymi Rząśnia. Obie ekipy przystąpiły do meczu z tą samą ilością punktów, dlatego też na kalkulację nie było miejsca. Po emocjonującej pięciosetowej potyczce górą okazał się zespół trenera Daniela Kołodziejczyka i to on mógł ostatecznie cieszyć się z wejścia do imprezy, która wyłoni pierwszoligowców.

56375749_166181337648188_5751132857711984640_n

Partia otwierająca spotkanie od samego początku miała zacięty przebieg. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwa oczka, dzięki czemu kibice zgromadzeni w hali mogli oglądać widowisko na dobrym poziomie. Do ostatecznych rozstrzygnięć w secie doszło w końcówce. Legioniści po dwóch niewymuszonych błędach byli w fatalnej sytuacji, gdyż przegrywali 19:22. Na szczęście najpierw z pomocą przyszedł rywal, który zepsuł swoje dwie akcję (Bartosz Woźniak — siatka, Artur Bartosik — aut), a przy wyniku 24:24 to punkty legionistów przechyliły szalę zwycięstwa. Najpierw gwoździa wbił Daniel Rosa, a chwilę później blokiem dającym zwycięstwo popisał się Mateusz Grodzicki (26:24).

Drugą odsłonę warszawiacy zaczęli źle. Podrażniony rywal bardzo szybko objął prowadzenie 3:0 oraz 7:3 i od samego początku trzeba było gonić wynik. To się jednak nie udało, a dobrze grająca drużyna z Rząśni w drugiej fazie gry jeszcze bardziej odskoczyła przeciwnikowi. Ostatecznie, drugi set należał dla LKS-u, który wygrywając 25:13 doprowadził do remisu w całym spotkaniu.

Trzecia partia to początkowo dalszym ciągu dobry okres gry Czarnych, którzy w pewnym momencie prowadzili już 6:3. Na szczęście w porę zafunkcjonował blok czerwono-bialo-zielonych. W tym elemencie gry punkty zdobyli Rosa i Tomasz Belczyk. Swoje w ataku dorzucił Grodzicki i w połowie gry to Legia prowadziła 14:8. Niestety, przed decydującą o losach seta fazą, „Wojskowi” roztrwonili całą zaliczkę (20:20). W tym czasie przestało funkcjonować przyjęcie, jak również atak, gdzie wykończenie pozostawiło wiele do życzenia. Końcówka to już zacięta gra punk za punkt, a rozstrzygnięcie nastąpiło po rozegraniu 30. punktów. Wtedy błąd w rozegraniu akcji popełniła ekipa trenera Sławomira Augustyniaka i po dramatycznym boju to warszawiacy mogli cieszyć się z wygranej!

Czwarty set ponownie lepiej rozpoczęła ekipa z województwa łódzkiego, która po tym, jak dwa razy zablokowała Igora Stelmaszczyka, prowadziła już 9:4. Od tego momentu zespół prowadzony przez trenera Daniela Kołodziejczyka zaczął mozolnie odrabiać straty. W pierwszej części seta udało się odrobić trzy z pięciu punktów (11:13). Druga faza gry była jednak lepsza w wykonaniu rywala, który nie pozwolił Legii na rozwinięcie skrzydeł. LKS ponownie odskoczył na bezpieczną przewagę, która dała w ostatecznym rozrachunku zwycięstwo i tie-break.

Tie-break to początkowo gra punkt za punkt, jednak z biegiem czasu to Czarni zaczęli uzyskiwać nieznaczną przewagę, która przed zmianą połów wynosiła dwa punkty (8:6). Na szczęście w drugiej części gry legioniści w porę się obudzili. Po tym jak na zagrywce pojawił się Mateusz Pazgan, zespół zdobył cztery punkty. Kapitalnie w tym czasie na bloku zachował się Rosa i przed decydującym fragmentem to Legia miała trzy oczka zapasu (11:8). W końcówce warszawiacy nie dali się już zaskoczyć i spokojnie dowieźli wynik. Wygrana w tie-breaku 15:10 dała zwycięstwo oraz awans do finałowej imprezy!

 

 

Legia Warszawa – LKS Czarni Rząśnia 3:2 (26:24, 13:25, 32:30, 19:25, 15:10)

Legia: Stępień, Stelmaszczyk, Grodzicki, Pazgan, Rosa, Belczyk oraz Tomczak (libero), Buczek, Szewczyk, Godlewski, Gromelski, Sumara, Graczyk, Obuchowicz

Autor: Dariusz Oleś