KS Metro Warszawa – Legia Warszawa 3:2

sobota, 26 Styczeń, 2019

W przedostatniej kolejce rundy zasadniczej Legia Warszawa przegrała wyjazdowe spotkanie z KS Metro Warszawa 2:3. Jednak dzięki zwycięstwu w dwóch setach, „Wojskowi” zapewnili sobie drugie miejsce w grupie, a to sprawia, że w dwóch fazach play-off będą mieli handicap w postaci jednego meczu więcej na własnym parkiecie. Za tydzień poznamy pierwszego rywala legionistów w walce o awans.

50580463_757401251285439_2399596166690897920_n

Pierwszy set derbowej konfrontacji w hali przy ulicy Dereniowej tylko w początkowej fazie był dla siatkarzy Legii Warszawa udany. Dwa bloki i piękny atak Tomasza Belczyka dały co prawda legionistom pięć punktów przewagi (10:5), jednak po przerwie dla trenera Wojciecha Szczukiego gra „Wojskowych” się posypała. Najpierw po akcji Pawła Mikołajczaka KS Metro doprowadziło do wyrównania (16:16), kilka minut później punktowa zagrywka Dominika Zalewskiego oraz blok Bartosza Stępnia pozwolił gospodarzom wyjść na bezpieczną przewagę (22:20). Ekipa z Ursynowa w końcówce utrzymała prowadzenie, a seta zakończył niewymuszony błąd Kamila Szewczyka (25:21).

Druga odsłona to początkowo gra punkt za punkt. Dopiero przy stanie 7:7, na większe prowadzenie wyszła drużyna Daniela Kołodziejczyka. Wszystko za sprawą błędów Mikołajczaka oraz Tomasza Walendzika, którzy pomylili się w prostych sytuacjach. W kolejnych wymianach punkty dołożyli Maciej Stępień i Kacper Buczek i przewaga wzrosła do pięciu „oczek” (13:8). Niestety, legioniści ponownie dali się uśpić i zawodnicy Metra bardzo szybko złapali kontakt (13:12). Gra na pograniczu remisu trwała jeszcze przez jakiś czas, ale gdy w końcówce nieprzyjemna zagrywka Bartosza Stępnia i skuteczny pod siatką Przemysław Sprawka dały drużynie Metra trzy punkty zaliczki (21:18) wielu kibiców spodziewało się łatwej wygranej Metra. A jednak! Znakomita gra pod siatką Belczyka oraz ataki Mateusza Grodzickiego i Buczka pozwoliły odwrócić losy drugie partii i to „Wojskowi” mogli cieszyć się ze zwycięstwa 25:23!

Kolejną odsłonę lepiej rozpoczęła drużyna trenera Szczuckiego, która prowadziła już 6:3. Legioniści, podbudowani wcześniejszym zwycięstwem, w ekspresowym tempie odrobili straty a punkty Belczyka i Macieja Stępnia wyprowadziły zespół na prowadzenie 11:8. Bezpieczna przewaga nad rywalem utrzymywała się przez większą część trzeciego seta, ale gospodarze ani przez moment nie rezygnowali z zamiaru odgonienia czerwono-biało-zielonych, przez co kibice oglądali emocjonujące widowisko. W końcówce Metro dopięło swego i doprowadziło do wyrównania (23:23), a aut Grodzickiego dał gospodarzom piłkę setową (25:24). Na szczęście rywal nie skorzystał z szansy i chwilę później to „Wojskowi” stanęli przed szansą zakończenia partii. Ta sztuka udała się w pierwszej próbie, kiedy to prosta piłka zagrana przez jednego z zawodników Metra wylądowała za linią boiska (27:25).

Odsłona nr 4, miała ponownie niezwykle wyrównany przebieg. Do połowy seta, żadna z ekip nie potrafiła wyjść na przewagę większą niż jeden punkt. Dopiero w drugiej fazie po błędzie Mariusza Godlewskiego, rywal wyszedł na prowadzenie 17:15, a atak Mikołajczaka pozwolił gospodarzom odskoczyć na cztery punkty (20:16).  Chwila dekoncentracji sprawiła, że Metro doprowadziło do wyrównania, a mecz rozstrzygnąć musiał tie-break.

Decydującego o losach meczu seta, lepiej rozpoczęło Metro, które szybko wyszło na prowadzenie 5:0. W tej części gry zatrzymani przez blok przeciwnika zostali między innymi Buczek i Godlewski. Przewaga wypracowana przez gospodarzy bardzo szybko stopniała do dwóch „oczek” (8:6) i gdy wydawało się, że legioniści dogonią rywala, skutecznie blokiem zagrał Sprawka, dzięki czemu gospodarze ponownie uciekli na pięć punktów (11:6). Tej straty „Wojskowi” już nie odrobili i ze zwycięstwa cieszyć mogli się zawodnicy trenera Sztuckiego.

 

KS Metro Warszawa – Legia Warszawa 3:2 (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:9)
Legia: Rosa, Stępień, Buczek, Grodzicki, Belczyk, Godlewski oraz Tomczak (L), Stelmaszczyk, Szewczyk, Obuchowicz, Gromelski, Pazgan, Sumara, Graczyk

Autor: Dariusz Oleś, fot. Paweł Oleksiak