Legia Warszawa – BAS Białystok 2:3

sobota, 13 Październik, 2018

W meczu 3.kolejki, który rozegrany został w ramach siatkarskiej drugiej ligi mężczyzn, Legia Warszawa podejmowała BAS Białystok. Niestety, legionistom nie udał się rewanż za porażkę play-offach w sezonie 2017/2018. Warszawiacy, pomimo prowadzenia 2:0 i dwóch piłek meczowych w trzecim secie, ulegli gościom po emocjonującym tie-breaku 2:3. Tym samym sprawdziło się siatkarskie porzekadło mówiące o tym, że kto prowadząc 2:0 w setach, nie wygra spotkania 3:0, ten je przegrywa 2:3.

43951460_2209550682648136_7095862379077959680_n

Pierwszy set to wyrównana walka od pierwszej piłki. Żadna z drużyn przez dłuższy czas gry nie potrafiła odskoczyć na kilka punktów, przez co kibice oglądali niezwykle zaciętą batalię. W końcówce partii, jako pierwsi, większą przewagę uzyskali goście, dzięki skutecznym atakom Kamila Guzewicza i Tobiasza Wojtkowskiego (19:16). I gdy wydawało się, że BAS Białystok obejmie prowadzenie w meczu, za odrabianie strat wzięli się legioniści. Dwa punkty Artura Gromelskiego oraz as serwisowy Kamila Graczyka, pozwoliły „Wojskowym” objąć prowadzenie (22:21). W decydujących wymianach warszawiacy nie popełnili już błędów, a atak Kacpra Buczka pozwolił na objęcie prowadzenia w rywalizacji.

Kolejna partia to początkowo kontynuacja dobrej gry ekipy Daniela Kołodziejczyka. Gospodarze po akcjach Daniela Rosy i Graczyka szybko odskoczyli białostoczanom na trzy punkty (6:3). Odpowiedź gości była jednak błyskawiczna. Bloki Cezarego Stanisławajtysa oraz punkty Karola Borkowskiego i Wojtkowskiego nie tylko doprowadziły do remisu, ale dały cztery oczka zaliczki (11:7). To jednak wszystko, na co było stać podopiecznych trenera Marcina Śliwy w drugiej odsłonie. Od tego momentu ponownie na parkiecie rządzili legioniści. Najpierw atak Graczyka dał remis po 12, a chwilę potem ten sam zawodnik zdobył punkt pozwalający odskoczyć „Wojskowym” na dwa punkty (19:17). Po kolejnych akcjach przewaga ośmiokrotnego mistrza Polski wzrastała, co ostatecznie zakończyło się wygraniem drugiego seta.

Trzecia odsłona to w dalszym ciągu koncertowa gra zawodników ze Stolicy, dzięki której nic nie zwiastowało zbliżającej się katastrofy. Legioniści po kapitalnym bloku Rosy najpierw wyszli na dwupunktowe prowadzenie (5:3), a chwilę później różnicę w podobnym stylu powiększył Maciej Stępień (7:4). Sytuacja na parkiecie skomplikowała się w najmniej oczekiwanym momencie. Przy wyniku 9:6 dla Legii Warszawa, groźnego urazu pod siatką doznał Graczyk, który na noszach opuścił parkiet. „Wojskowi” bez swojego najlepszego przyjmującego, zaczęli grać niedokładnie, pozwalając ekipie z Podlasia na odrobienie strat (17:17). Pomimo tego, iż BAS zaczął grać lepiej, to warszawiacy mogli zakończyć mecz w trzech setach. Gospodarze po bloku Mateusza Grodzickiego odskoczyli na dwa punkty i chwilę później mieli dwie piłki meczowe… które goście w bardzo łatwy sposób obronili. Mało tego, zaskoczeni tym faktem legioniści popełnili dwa indywidualne błędy i to przyjezdni mogli cieszyć się z niespodziewanego zwycięstwa 27:25.

W kolejnym secie drużyna trenera Kołodziejczyka tylko w początkowej fazie gry podjęła walkę z rywalem (5:5). Drużyna z Podlasia, umotywowana tym, co się stało chwilę wcześniej, nie dała zawodnikom Legii Warszawa zbyt wiele do powiedzenia. „Wojskowych” w ataku rozbijali Maciej Walasek i Marcin Ociepski, a w bloku brylował Borkowski, który w końcówce trzy razy z rzędu zatrzymał legionistów. Gospodarze przegrali czwartą odsłonę 15:25 i o zwycięstwie zdecydować musiał tie-break.

W decydującą o lasach meczu partii lepiej weszli legioniści, którzy prowadzili 4:2 i 6:4, jednak decydująca o losach meczu sytuacja miała w środkowej fazie tie-breaku. Gdy warszawiacy prowadzili 7:6, skuteczną akcją popisał się Stępień. Sędzia Bartosz Kiljański dopatrzył się jednak w tej sytuacji błędu, przez co z punktu cieszyć mogli się goście. Z decyzją sędziego nie mógł pogodzić się trener wraz z zawodnikami, za co arbiter pokazał czerwoną kartę, która oznaczała przyznanie kolejnego punktu przyjezdnym. „Wojskowi” od tego momentu próbowali gonić wynik. Udało się to po ataku Igora Stelmaszczyka (12:12), ale to wszystko, na co było stać zawodników. Końcówkę meczu lepiej rozegrał BAS, który po nieudanym ataku Stelmaszczyka, ostatecznie wygrał cały mecz.

– Zabrakło nam dzisiaj opanowania i ogrania. Niestety, mimo ogromnych chęci, jakie moi zawodnicy przejawiali w tym meczu, nie udało się wygrać. Zadecydował jeden błąd w końcówce trzeciego seta oraz kontuzja Kamila Graczyka, który jest ważnym ogniwem zespołu i z nim mecz mógł potoczyć się inaczej. Pomimo porażki, była walka i emocje, więc mam nadzieję, że poza wynikiem, spotkanie mogło się kibicom podobać.

Rozczarowania z końcowego rezultatu nie krył szkoleniowiec legionistów, który odniósł się do kluczowych dla losów meczu kwestii. – Zabrakło nam dzisiaj opanowania i ogrania. Niestety, mimo ogromnych chęci, jakie moi zawodnicy przejawiali w tym meczu, nie udało się wygrać. Zadecydował jeden błąd w końcówce trzeciego seta oraz kontuzja Kamila Graczyka, który jest ważnym ogniwem zespołu i z nim mecz mógł potoczyć się inaczej. Pomimo porażki, była walka i emocje, więc mam nadzieję, że poza wynikiem, spotkanie mogło się kibicom podobać.

– Groźna kontuzja Kamila, na pewno miała wpływ na to, co działo się później na parkiecie. Pomimo moich prób, nie udało się doprowadzić do tego, by zawodnicy o tej sytuacji nie myśleli. Takie wypadki zostają przez jakiś czas w głowach. Kamil jest w tym momencie w szpitalu i czekamy na wyniki badań. Cała sytuacja wyglądała bardzo poważnie, ale mam nadzieję, że nie będzie to poważna kontuzja. Szkoda, że nie udało się meczu zakończyć w trzech setach, gdyż rywala mieliśmy na widelcu.

– Sędziowie popełnili dzisiaj wiele błędów. Niestety w decydujących o losach meczu momentach, były to pomyłki na naszą niekorzyść. Mnie niestety też poniosły nerwy. Czerwona kartka i w konsekwencji odebranie punktu miało wpływ na końcowy wynik, ale jak nie ponieść się emocjom, gdy rozjemcy popełniają karygodny błąd w decydującym momencie gry.

– Zawodnicy solidnie przepracowali cały okres przygotowawczy. Chłopaki są dobrze przygotowani do sezonu, dlatego sądzę, że ta porażka nie wpłynie negatywnie na drużynę, wręcz przeciwnie. Sądzę, że jesteśmy w stanie walczyć o najwyższe lokaty w grupie.

Legia Warszawa – BAS Białystok 2:3 (26:24, 25:20, 25:27, 15:25, 13:15)

Legia: Rosa, Obuchowicz, Graczyk, Grodzicki, Szewczyk, Stelmaszczyk oraz Sumara (libero), Stępień, Buczek, Gromelski, Pazgan, Morawski, Tomczak, Belczyk

 

Autor: Dariusz Oleś, Fot: Anna Okolus