Z kart historii sekcji: Hubert Jerzy Wagner

wtorek, 13 Marzec, 2018

Dzisiaj mija 16 rocznica śmierci znakomitego siatkarza, a przede wszystkim legendarnego trenera – Huberta Jerzego Wagnera. Dokładnie 13 marca 2002 roku w Warszawie odszedł od nas najbardziej utytułowany trener w historii polskiej siatkówki, którego losy i sukcesy były związane również z warszawską Legią.

Hubert Jerzy Wagner, właściwie Hubert Aleksander Wagner, urodził się 4 marca 1941 roku w Poznaniu. Siatkarską drogę zaczął już w podstawówce. Jako 16-latek rozpoczął treningi w Politechnice Poznańskiej, gdzie grał z dużo starszymi od siebie zawodnikami. Kolejnym etapem w życiu Wagnera była zmiana uczelni – przeniósł się na AWF, gdzie dołączył do drużyny, z którą sięgnął po złoto (1963, 1965, 1966 i 1968), srebro (1967) i brąz mistrzostw Polski (1969). Na koniec kariery siatkarza reprezentował jeszcze barwy Skry Warszawa. W reprezentacji Polski w latach 1963-1971 rozegrał łącznie 194 spotkania. Wraz z drużyną zdobył brąz na Mistrzostwach Europy w Ankarze (1967).

 

Hubert Wagner – wielka postać legijnej i polskiej siatkówki (źródło: legia.com)

 

Reprezentacja mężczyzn

Jako trener reprezentację objął w 1973 roku, w wieku zaledwie 32 lat. Znawcy i fani siatkówki nie kryli oburzenia. Padały słowa, że młody i niedoświadczony trener nie może nic zmienić w reprezentacji, w której gra duża część jego niedawnych kolegów. Jak tak kontrowersyjna osoba poradzi sobie ze swoimi równolatkami? Wszystkie obawy okazały się niesłuszne, Wagner odmienił na zawsze polską siatkówkę. Katorżnicza praca treningowa, gruntowna przebudowa taktyki i sposobu gry oraz zmiana w mentalności graczy polskiej reprezentacji to klucz do sukcesu „złotej drużyny”. Wywalczył złoto na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu (1976), złoto na Mistrzostwach Świata w Meksyku (1974) oraz srebro na Mistrzostwach Europy w Belgradzie (1975).

Wagner przez chwilę (1978-1979) prowadził także kobiecą reprezentację Polski. Po raz drugi „Kat” współpracował z męską reprezentacją w latach 1983-1985 i wraz z drużyną zdobył srebrny medal Mistrzostw Europy 1983 w Berlinie oraz zakwalifikował się na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles, które ostatecznie zostały zbojkotowane przez nasz kraj. W zamian za to Biało-Czerwoni zagrali w turnieju Przyjaźń-84, gdzie zdobyli brązowy medal. Dalej jego losy potoczyły się tak, że został trenerem reprezentacji Tunezji, pracował także w Halk Bank Ankara, Legii Warszawa, Stilonie Gorzów, Morzu Szczecin czy w Skrze Warszawa. Po raz trzeci został selekcjonerem reprezentacji Polski w 1996 roku i prowadził ją do początku 1998.

 

Skąd się wziął przydomek „Kat”?

Wagner swój przydomek zawdzięcza ciężkim i wymagającym treningom. Jego podopieczni musieli być gotowi na skoki przez płotki z kilkunastokilogramowym obciążeniem czy biegi po górach z ciężkimi pasami. Zarzucano mu, że na zajęciach wprowadza wojskowy rygor i zmusza ludzi do tytanicznej pracy. Wszystko to okazało się bardzo skuteczne, ponieważ dzięki doskonałemu przygotowaniu drużyna sięgnęła po historyczne złoto MŚ i IO. Wagner zawsze uważał, że niuanse i detale decydują o zwycięstwie. Tak podstawowe rzeczy jak punktualność, pracowitość, rzetelność czy szczerość były zawsze zachowywane i konsekwentnie egzekwowane.

 

Legia Warszawa

Sezon 1975/76 przyniósł Legii duże rozczarowanie. Drużyna zajęła 10. miejsce, spadła do II ligi i koniecznie potrzebowała zmian. To właśnie w tym momencie, do Legii trafił Hubert Wagner i przejął jej stery. Legioniści wygrali rozgrywki północnej grupy II ligi i szybko wrócili do I ligi. Dobra postawa Legii Wagnera sprawiała, że co roku wojskowi byli wymieniani w roli faworytów do mistrzostwa. W latach 1977-1982 tego celu nie udało się osiągnąć i legioniści wywalczyli „tylko” po 2 srebrne i brązowe medale. Jak wówczas mawiano z przekąsem – łatwiej było Wagnerowi zdobyć olimpijskie złoto, niż wygrać polską ligę. Kat dopiął swego dopiero po sześciu próbach, w 1983 roku! Jego Legia została Mistrzem Polski w sezonie 1982/1983! Po sezonie zrezygnował z prowadzenia legionistów i po raz drugi został trenerem męskiej reprezentacji, z którą jesienią 1983 roku wywalczył tytuł wicemistrza Europy. Zastąpił go dotychczasowy asystent – Tadeusz Piwoński. W 2000 roku Hubert Wagner udzielił wywiadu do czasopisma Nasza Legia, w którym wspomniał co zmieniło się w sekcji siatkarskiej od jego pierwszej współpracy z legionistami: – Tamtą Legię przede wszystkim budowaliśmy od podstaw. Kiedy ją przejmowałem grała w II lidze, już jednak w pierwszym sezonie udało nam się awansować ale trzeba przyznać, że łatwo nie było. Wzmocniliśmy się wówczas dwoma kadrowiczami ale stawialiśmy przede wszystkim na młodych, perspektywicznych zawodników. Z zespołu juniorów doszedł wówczas m.in. Wojciech Drzyzga. Do wojska powołany został Wacław Golec, który w Hutniku siedział wówczas na ławce rezerwowych. Wystarczyło jednak kilka miesięcy treningów w Warszawie aby zdołał wskoczyć do kadry narodowej. Tego zespołu nie budowaliśmy jednak na rok. Podpisywaliśmy dłuższe kontrakty z zawodnikami.

Legia pod wodzą byłego asystenta Wagnera, trenera Piwońskiego zdobyła w sezonie 1983/1984 – mistrzostwo i puchar Polski! Trener Wagner szybko powrócił do Legii już w trakcie sezonu 1984/1985 i wywalczył kolejny do swojego dorobku tytuł wicemistrza Polski.

Jak mówi, pewne stare przysłowie – Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. W przypadku Wagnera nie miało to żadnego zastosowania. Wszedł do rzeki zwanej Legia po raz trzeci (!!) w 1999 roku jako trener-koordynator, aby ratować wojskowych przed degradacją. Był to bardzo zły czas dla wojskowych, a pogłębiające się problemy administracyjne i finansowe nie ułatwiały trenerowi zadania. Legia zajmując 10 miejsce w tabeli spadła do Serii B. Jeszcze w czasie trwania ostatnich meczów mówiono, że spadek może oznaczać koniec siatkówki w klubie. Po sezonie te obawy się potwierdziły. Zespół został rozwiązany, a nazwa Legia zniknęła z siatkarskiej mapy Polski na wiele lat. Jak na taki obrót spraw zareagował Wagner? – Związana z tym była taka liczba głupot i niekompetencji, że nie chciałbym się na ten temat w ogóle wypowiadać. Upadł kolejny wspaniały klub, nie pierwszy i z pewnością nie ostatni.

 

Legia Warszawa – wicemistrz Polski 1983/1984. U góry od lewej: Pietrucik, Malinowski, Cuprjak, Wójtowicz, Fabiańczyk, Andrzejewski, Hubert Wagner (trener), Świderek. U dołu: Biolik, Walasek, Drzyzga, Stefanowicz. (fot. archiwum prywatne Grzegorza Wagnera)

 

16 przykazań Wagnera

W swojej pracy „Kat” kierował się zasadami, które w skrócie można przedstawić tak:

  1. Wyznacz swojemu zespołowi cel na granicy jego możliwości.
  2. Ten cel muszą rozumieć i akceptować wszyscy. Jeden zbuntowany może zniweczyć pracę całego zespołu. Dlatego czasami będziesz musiał poświęcić najlepszych.
  3. Zwalcz mity o konkurentach nie do pokonania i ograniczeniach nie do przejścia
  4. Ustal reguły gry. Przestrzegaj ich bezwzględnie.
  5. Zwracaj uwagę na szczegóły – generalia tworzą się same.
  6. Ciężka praca musi być przerywana odpoczynkiem. Każdy odpoczywa jak chce. Nie ingeruj w prywatne życie członków zespołu.
  7. Dyskutuj, ale decyzje podejmuj sam. Muszą być nieodwołalne.
  8. Musisz przewyższać grupę, którą prowadzisz. Intelektem, wiedzą, wiarą w sukces. Nie możesz się tego wstydzić ale nie możesz też nadużywać swojej przewagi.
  9. Niczego nie udawaj. Spontaniczność się opłaca.
  10. Bez naturalnej charyzmy nie pociągniesz za sobą ludzi. Ale charyzma bez kompetencji nic nie jest warta.
  11. Ludzie to egoiści, wykorzystaj to.
  12. Pieniądze motywują. Ale lepiej płać mało według jasnych reguł, niż dużo i spontanicznie. System, w którym motywuje wyłącznie kasa, nie jest skuteczny.
  13. Stagnacja to śmierć zespołu. Nie pozwól na nią. Jeśli nie ma rozróby, wywołaj ją.
  14. Nie płacz nad porażkami, ale też nie przedstawiaj ich jako zwycięstwa. Wyciągaj z klęsk racjonalne wnioski.
  15. Czasami warto postawić na słabszych, oni są lepiej zmotywowani.
  16. Nie bój się rozstania. Dobry trener musi wiedzieć, kiedy powinien odejść.

 

Hubert Wagner odszedł 13 marca 2002 roku. Legendarny trener zasłabł za kierownicą samochodu i uderzył w stojące samochody. Przyczyną był zawał serca. Zmarł pomimo szybko udzielonej pomocy medycznej. Mimo upływu lat pozostał niedoścignionym wzorem, który pragną naśladować kolejni trenerzy. Osiem lat po śmieci, 22 października 2010 roku, Hubert Jerzy Wagner jako czwarty Polak – po Tomaszu Wójtowiczu (2002), Stanisławie Gościniaku (2005) i Edwardzie Skorku (2006) – został przyjęty do amerykańskiej galerii siatkarskich sław – Volleyball Hall of Fame.

 

Hubert Wagner (fot. archiwum prywatne Grzegorza Wagnera)

 

W 2014 roku ukazała się biografia „KAT. Biografia Huberta Wagnera” autorstwa jego syna – Grzegorza oraz Grzegorza Mecnera, autora wielu książek o tematyce siatkarskiej. Dla każdego kibica siatkówki, pozycja ta stała się lekturą obowiązkową. Z niej dowiemy się m.in. dlaczego Hubert Wagner był „katem”? Jak bez trenerskiego doświadczenia doprowadził kadrę siatkarzy do największych zwycięstw w historii i jaką cenę zapłacił za swój sukces? Zaraz po wydaniu biografii, długiego wywiadu dla weekend.gazeta.pl udzielił jego syn – Grzegorz Wagner, który opowiedział kilka ciekawych historii:

– Spóźniłem się na spotkanie pod Rotundą w Warszawie, więc tylko mi z okna pomachał i sam pojechał na Ursynów. A wtedy tam jeździły ze dwa autobusy na godzinę, metra nie było… Ale czy to było szaleństwo? Raczej metoda. 

Jak mawiał sam Wagner: – Zawodnik musi wiedzieć, dlaczego jemu nie wolno spóźnić się na trening ani minuty, musi wiedzieć, że to nie o niego chodzi, a o tych piętnastu – szesnastu, którzy na niego czekają. Polska siatkówka może osiągać sukcesy przy doskonale, konsekwentnie realizowanej dyscyplinie taktycznej. W moim przekonaniu nie ma wyników bez dyscypliny.

Grzegorz Wagner w wyżej wspomnianym wywiadzie podsumował także swojego ojca jako trenera:

– Trener musi mieć to coś. On musi być magikiem, który nie tyle zmusi ludzi do pracy, co ich do tej pracy zmotywuje. Ale oczywiście kiedy przychodzi sukces, to jest normalne, że zespół zaczyna się rozłazić, trudniej zmusić jest ludzi, żeby znowu podjęli tę nieludzką pracę, jaką wykonali, żeby odnieść sukces. Na tym polegała praca ojca z reprezentacją między Meksykiem i Montrealem. Całe szczęście wytrwali ze sobą i zdobyli złoto. A sam ojciec? Odszedł z reprezentacji. Więc zdobył te złote medale jako młody, bardzo młody trener, a później ciężko mu było zaakceptować, że sukcesem może być również drugie czy trzecie miejsce. Sam sobie narzucił takie maksymalistyczne cele.

 

Memoriał Huberta Jerzego Wagnera

Dla uczczenia i uhonorowania pamięci legendarnego trenera, co roku rozgrywany jest Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Pierwsze zawody zostały rozegrane w dniach 22-24 sierpnia 2003 roku w Olsztynie, a pierwszym zwycięzcą została reprezentacja Holandii. Dlaczego w Olsztynie? Dlatego, że te okolice wybierał Hubert Wagner dla przygotowań zespołu m.in. do Igrzysk Olimpijskich w Montrealu. Memoriał to towarzyski turniej, w którym biorą udział cztery drużyny z różnych krajów. Oprócz uhonorowania naszego wybitnego trenera ma na celu pomóc siatkarzom w przygotowaniu się do najważniejszej imprezy danego sezonu. W 2018 roku Memoriał zostanie rozegrany w dniach 24-26 sierpnia w Krakowie. Oprócz reprezentacji Polski wystąpią także reprezentacje Rosji, Francji i Kanady.

 

Autor: Weronika Ornat, BryMar