Z kart historii sekcji: Lata 70-te

środa, 14 Luty, 2018

W kolejnym odcinku „Z kart historii sekcji” zapraszamy na lata 70-te w wykonaniu siatkarskiej Legii. Po bogatych w sukcesy latach 60-tych, gdy Wojskowi ani razu nie opuścili podium, przyszedł czas na kryzys i walkę o powrót na szczyt tabeli.

Każda passa musi kiedyś się skończyć. W latach siedemdziesiątych siła stołecznej siatkówki znacznie osłabła, a tytuły mistrza Polski opuściły stolicę i zaczęły wędrować między Rzeszowem, Olsztynem i Sosnowcem. Legia przeżywała regres sportowy jak i organizacyjny. Coraz większe problemy z utrzymaniem drużyny powodowały, że sekcja stawała się coraz bardziej zależna od żołnierzy służby zasadniczej.

Wagner i Skorek

Legendarny trener Hubert Jerzy Wagner oraz legendarny zawodnik Edward Skorek (źródło: legia.com)

W sezonie 1970/1971 nieoczekiwanie największym rywalem Wojskowych była rewelacyjna drużyna Resovii Rzeszów, która w tamtym sezonie zachwycała swoją grą. A jej popisową akcją, na którą nikt nie mógł znaleźć recepty była „podwójna krótka”. Warszawska Legia nie myślała oddawać bez walki mistrzostwa i przystąpiła do obrony tego trofeum już bez Ruska, który został asystentem trenera kadry Tadeusza Szlagora. Początek sezonu to zacięta walka z rzeszowianami, a o układzie tabeli przed rundą rewanżową decydował pojedynek na szczycie na koniec I rundy pomiędzy Resovią i Legią. W spotkaniach rozgrywanych w Rzeszowie oba spotkania wygrali gospodarze 3:2 i 3:0 i to oni zostali liderem. Runda rewanżowa nie była już tak udana w wykonaniu legionistów, którzy gubili punkty ze słabszymi drużynami. Ostatecznie stołeczni siatkarze musieli zadowolić się srebrnym medalem.

W europejskich rozgrywkach o Puchar Europy Mistrzów Klubowych w sezonie 1970/1971 Wojskowi zmierzyli się w pierwszej rundzie z mistrzem Szwajcarii – Spada Zurich. Oba mecze rozegrano na szwajcarskim terenie. W pierwszym meczu Legia Warszawa pokonała Szwajcarów 3:1 będąc drużyną zdecydowanie lepszą. W rewanżu, rozgrywanym nazajutrz, tylko potwierdziła wyższość wygrywając mecz bez straty seta 3:0. W 1/8 finału legioniści stoczyli niesamowite pojedynki z włoskim Panini Modena. W pierwszym spotkaniu w Modenie Włosi prowadzili już 2:0, ale to legioniści wygrali po niesamowitej końcówce meczu – 2:3. W rewanżu w Warszawie historia się powtórzyła. Włosi prowadzili 2:0 ale ponownie przegrali 2:3. W ćwierćfinale Legia trafiła na bardzo solidną drużynę z NRD – S.C. Lipsk. Na wyjeździe ulegli 0:3, a domowe zwycięstwo 3:2 było już tylko na pocieszenie.

Kolejny sezon to już znaczny regres siatkarzy Legii, którzy nie liczyli się już w walce o podium, pomimo że grali niemal w tym samym składzie, który wcześniej święcił sukcesy. Na niewiele zdało się zwycięstwo z mistrzem Polski Resovią, które zakończyło serię 11 zwycięstw rzeszowian. Słabo grający Wojskowi, po raz pierwszy od 1954 roku zakończyli sezon bez żadnego medalu MP, zajmując tylko 5 miejsce.

Po słaby poprzednim sezonie, Wojskowi nie rezygnowali z walki o najwyższe trofea i do nowego sezonu 1972/1973 przystąpili z nowym trenerem Aleksandrem Gedigą, ale bez żadnych znaczących wzmocnień. Powiew świeżości myśli szkoleniowej dał nowe pokłady motywacji dla zawodników, którzy po roku wrócili na podium zajmując 3 miejsce w tabeli z 11-punktową stratą do mistrza. Nikt jednak nie przypuszczał, że ten medal był początkiem drogi w dół dla warszawskiego klubu.

Przed rozpoczęciem sezonu 1973/1974 drużyna została znacznie osłabiona. Niekwestionowana legenda klubu po dziś dzień, 38-letni Wojciech Rutkowski podjął decyzje o końcu sportowej kariery po 23 latach spędzonych jako zawodnik stołecznej Legii. Osamotnieni liderzy – Skorek i Skiba – we dwóch nie byli w stanie zmienić oblicza zespołu. Słabo grająca Legia zajęła dopiero 6 miejsce w tabeli, najgorsze odkąd występują w najwyższej lidze.

Wójtowicz

Atakuje Tomasz Wójtowicz, gwiazda zespołu i reprezentacji Polski (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

Zanim zaczął się sezon 1974/1975 zawodnicy Legii wraz z reprezentacją narodową sprawili ogromną sensację! Na mistrzostwach świata rozgrywanych w Meksyku kadra pod wodzą kapitan Skorka i wchodzącym Skibą wygrała wszystkie spotkania turnieju, a w finale pokonali 3:2 drużynę ZSRR i zdobyli złoty medal! Tak ogromny sukces drużyny narodowej miał przełożyć się także na grę rodzimych klubów siatkarskich. Funkcję trenera wojskowego zespołu powierzono Rutkowskiemu, którego bogate doświadczenie zawodnicze miało odmienić grę stołecznego klubu. Co dziwne, zatrudniono go … na pół etatu. Niestety, jako szkoleniowiec radził sobie gorzej niż na parkiecie. W pierwszym jego sezonie w roli szkoleniowca siatkarze Legii zajęli tylko 6 miejsce. Po zakończeniu rozgrywek, Skorek uzyskał zwolnienie z wojska i otrzymał pozwolenie na kontynuowanie kariery we Włoszech. Tuż przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Montrealu, na których Polacy wywalczyli historyczne złoto, został już zawodnikiem klubu Panini Modena.

W sezonie 1975/1976 w barwach wojskowych poza Skorkiem, nie oglądaliśmy także Skiby. Bez swoich najlepszych zawodników, zespół prowadzony przez Rutkowskiego był autorem największej sensacji  rozgrywek … czyli spadku do II ligi.

Spadek z najwyższej klasy rozgrywek dał pozytywnego kopa działaczom Legii, którzy w końcu zadbali o zespół i wzmocnienia składu. W roli szkoleniowca Rutkowskiego zastąpił legendarny Hubert Wagner, czyli selekcjoner złotej drużyny narodowej z Montrealu i Meksyku, który od tej pory łączył funkcję trenera Legii i reprezentacji Polski. Rutkowskiemu zaś powierzono szkolenie młodzieży. W efekcie zmian, po roku legioniści wrócili do elity wygrywając rozgrywki grupy północnej II ligi.

Po powrocie do najwyższej klasy rozgrywek zadbano o odpowiednie wzmocnienie drużyny i tak do stolicy trafili mistrzowie olimpijscy Tomasz Wójtowicz z Avii Świdnik i Włodzimierz Stefański z Resovii Rzeszów. Pozyskano też Wojciecha Wójtowicza ze świdnickiej Avii, brata Tomasza, oraz bardzo zdolnego 20-latka z MDK Warszawa Wojciecha Drzyzgę i olimpijczyka z Monachium Alojzego Świderka z Resovii. Nowo pozyskani zawodnicy utworzyli z już występującymi w barwach wojskowych – Żaloudkiem, Walskim czy Foxem bardzo silny skład, który mógł już walczyć o najwyższe cele. Jako beniaminek grali bardzo dobrze, zajmując po rundzie zasadniczej 3 miejsce wyprzedzając m.in. najlepszą drużynę Europy Płomień Milowice. I takie miejsce utrzymali do końca rozgrywek zdobywając brązowy medal mistrzostw Polski. Legia o dwa punkty wyprzedziła Płomień i o trzy coraz groźniejszą Gwardię.

Stefański

Włodzimierz Stefański w ekwilibrystycznej akcji obronnej (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

Brązowy medal z poprzedniego sezonu miał być początkiem odbudowy „Wielkiej Legii” pod wodzą Wagnera. Słynny trener dysponował już znakomitym składem, a dodatkowo w sezonie 1978/1979 w barwach wojskowych zadebiutował Krzysztof Stefanowicz. Legioniści zakwalifikowali się do rundy finałowej wraz z Hutnikiem, Płomieniem i Gwardią. Po zaciętych bojach zajęli tylko 4 miejsce, co było dość sporym rozczarowaniem.

Przed sezonem 1979/1980 wysoko oceniano szanse prowadzonej przez Wagnera drużyny warszawskiej Legii. Jednak kolejny raz kibice byli rozczarowani. Wojskowi nie wykorzystali problemów Płomienia Sosnowiec (mistrza) i Hutnika Kraków (wicemistrza) i pomimo że ich wyprzedzili w tabeli, to sami finiszowali za Gwardią Wrocław i AZS-em Olsztyn. Legii przypadł kolejny już brąz. Jak wówczas mawiano z przekąsem – łatwiej było Wagnerowi zdobyć olimpijskie złoto, niż wygrać polską ligę.

Kat dopiął swego dopiero po sześciu próbach, w 1983 roku! Legia wyprzedziła ligową stawkę jeszcze w 1984 i 1986 roku, ale były to ostatnie lata świetności stołecznego klubu.

 

Autor: BryMar