Z kart historii sekcji: Lata 60-te

środa, 24 Styczeń, 2018

W kolejnym odcinku z cyklu „Z kart historii sekcji” przedstawimy historię i sukcesy lat 60. – najlepszych lat w historii siatkarskiej Legii Warszawa. To wówczas siatkarze reprezentujący nasz klub ani razu przez dekadę nie wypadli poza podium mistrzostw Polski oraz 2-krotnie awansowali do półfinału siatkarskiego Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, czyli dzisiejszej Ligi Mistrzów!!!

W sezonie 1960/1961 naszpikowani gwiazdami i reprezentantami Polski, legioniści zajęli tylko 3 miejsce, ustępując miejsca siatkarzom Górnika Katowice i mistrza Polski AZS-AWF Warszawa. Tylko brązowy medal MP dla Legii można uznać za porażkę, ale sezon nie był najgorszy, ponieważ triumfowali w Pucharze Polski zdobywając go po raz drugi. Niestety rozgrywki nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem kibiców, jak i startujących drużyn, więc po raz kolejny na wiele lat zostały one zawieszone (1962-1969).

Co roku siatkarze Legii musieli uznać wyższość rywali z Bielan, aż nadszedł sezon 1961/1962. Wzmocnieni Tadeuszem Kiełpińskim (z Górnika Katowice) przystąpili do rozgrywek, które przeprowadzono w ekspresowym tempie – 4 miesiące (od stycznia do kwietnia 1962 r.)! Od początku sezonu legioniści prezentowali się znakomicie, kończąc pierwszą rundę na czele tabeli. Dwukrotnie odprawili z kwitkiem wicemistrza Polski – Górnika, a także mistrza AZS-AWF, którego pokonali dwukrotnie 3:1 oraz 3:2. Głównie to bezpośrednie pojedynki zadecydowały o tym, że po 10 latach panowania akademików, tytuł najlepszej drużyny w Polsce powędrował w ręce Wojskowych. Zespół prowadzony przez byłego siatkarza – Macieja Łuczaka, który zastąpił Poburkę, przegrał przez cały sezon zaledwie jedno spotkanie z wałbrzyskim Chełmcem (2:3). Stołeczna drużyna grała równo przez cały sezon, mając najsilniejsze punkty w osobach kadrowiczów Rutkowskiego, Schliefa, Sierszulskiego, Szperlinga czy Kiełpińskiego.

Szperling

Atakuje Alfred Szperling, wychowanek Legii i jeden z jej najlepszych siatkarzy w latach 50. i 60. Ze stołeczną drużyną wywalczył aż 14 medali MP, w tym trzy złote (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

W następnym sezonie (1962/1963) legioniści przystąpili do obrony tytułu osłabieni stratą znakomitego Kiełpińskiego, który odszedł do Gwardii Wrocław, ale wzmocnieni zostali Romualdem Paszkiewiczem odbywającym w Legii służbę wojskową. Od początku rozgrywek Legia prezentowała się znacznie gorzej niż przed rokiem, pomimo że w spotkaniu z AZS-AWF po dramatycznym meczu wygrała 3:2. Typowani na mistrza Polski grali jakby bez wiary we własne siły, co przełożyło się na wiele porażek z zespołami, z którymi powinni sobie spokojnie poradzić. Na koniec sezonu zdobyli tylko srebrny medal mistrzostw Polski. Paradoksalnie, wpływ na słabą postawę w rozgrywkach krajowych mogły mieć sukcesy w europejskich pucharach.

Nagrodą za wywalczenie mistrzostwa Polski był start w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych (obecnie Liga Mistrzów). Debiut legionistów w europejskich pucharach przypadł więc na pojedynek w 1/8 finału z mistrzem Finlandii – Kimmo Lahti. W pierwszym meczu w Lahti legioniści dość łatwo pokonali gospodarzy 3:0. Mecz rewanżowy rozgrywany był od razu nazajutrz w Helsinkach, a wygrali go również Wojskowi – 3:0. W ćwierćfinale było już znacznie trudniej. Przeciwnikiem był mistrz Jugosławii drużyna Mladost Zagrzeb. W pierwszym meczu w Zagrzebiu legioniści przegrali po zaciętej walce 2:3. Rewanż, rozgrywany 11 dni później w Warszawie miał równie emocjonujący przebieg. Wojskowi odrabiając straty z nawiązką i zwyciężając 3:1, awansowali do najlepszej siatkarskiej czwórki na Starym Kontynencie. O finał PEMK podopieczni trenera Łuczaka zmierzyli się z rumuńskim Rapidem Bukareszt, który był triumfatorem Pucharu Europy sprzed 2 lat, oraz dwukrotnym finalistą tych rozgrywek. W pierwszym spotkaniu Wojskowi zmierzyli się przed własną publicznością i niestety po ambitnej walce z dużo silniejszym rywalem przegrali 2:3. W rewanżu, rozegranym 2 tygodnie później w Bukareszcie, gospodarze nie dali żadnych szans legionistom wygrywając 3:0. Pocieszeniem może być fakt, że odpadli z późniejszym zdobywcą Pucharu Europy.

Rozdrażnieni niepowodzeniem w mistrzostwach Polski w poprzednich rozgrywkach, w sezonie 1963/1964 nie pozostawili już żadnych złudzeń przeciwnikom komu ten tytuł się należy. Po I rundzie na czele była Legia, która wyprzedzała najgroźniejszego rywala – nieoczekiwanie wrocławską Gwardię. Sprawa tytułu na koniec sezonu była otwarta do ostatniej serii spotkań, ale ostatecznie triumfowali Wojskowi, którzy zaledwie o 1 punkt wyprzedzili zawodników Gwardii i o 4 punkty Górnika. O wygranej zadecydowały zwycięstwa w bezpośrednich starciach, w których to legioniści pozwolili ugrać najgroźniejszemu przeciwnikowi z Wrocławia tylko jednego seta. Natomiast odwieczny rywal – AZS-AWF zakończył rozgrywki dopiero na 4 miejscu. W całym sezonie siatkarze Legii wygrali 19 spotkań i ponieśli 3 porażki.

Zdobyte mistrzostwo Polski otworzyło po raz kolejny Legii drogę do gry w Pucharze Europy. W 1/8 finału Wojskowi zmierzyli się z mistrzem NRD – Dynamo Berlin. W pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Warszawie, legioniści pokonali gości 3:1, natomiast w rewanżu w Berlinie, górą byli gospodarze zwyciężając 3:2. Jednak różnicą wygranych setów to Wojskowi cieszyli się z awansu do ćwierćfinału. Tam zmierzyli się z bułgarskim Minyor Pernik. W pierwszym pojedynku w Sofii legioniści zagrali katastrofalnie, zdobywając w całym spotkaniu tylko 11 punktów, przegrywając 3:0. Tydzień później w Warszawie Bułgarzy ponownie nie dali żadnych szans warszawianom pozwalając wygrać tylko pierwszego seta – 1:3 i to oni awansowali do następnego etapu rozgrywek.

Podobnie jak 2 lata wcześniej tak i tym razem, gra w europejskich pucharach miała zły wpływ na efekt końcowy w mistrzostwach Polski w sezonie 1964/1965. Od początku rozgrywek, o tytuł walczyły oczywiście tylko dwie drużyny – Legia i AZS AWF. Obie grały bardzo równo w całych rozgrywkach i wygrywały bez problemu wszystkie spotkania. Na półmetku rozgrywek siatkarskich mężczyzn, na czele tabeli znajdowała się drużyna aktualnego mistrza Polski – Legii Warszawa, nie mając sobie równych i nie ponosząc żadnej porażki. Pierwszy bezpośredni mecz wygrał AZS, a rewanż Legia. Jednak po rozegraniu rundy rewanżowej na czele tabeli znalazł się odwieczny rywal z Warszawy – AZS AWF. Jak do tego doszło? Nieoczekiwana porażka z krakowskim Wawelem 3:2, który rozegrał najlepszy mecz w sezonie, zadecydowała o tym, że mistrzem został AZS AWF z 21 zwycięstwami w 22 spotkaniach. Dla Legii przypadł tylko tytuł wicemistrza Polski.

W sezonie 1965/1966, tak jak i w poprzednim, walka o tytuł rozegrała się ponownie pomiędzy odwiecznymi rywalami – Legią i AZS AWF. W I rundzie legioniści pokonali akademików 3:2, lecz doznali sensacyjnej porażki z wrocławską Gwardią co wyrównało zdobycz punktową obu drużyn. W rundzie rewanżowej do ostatniej serii spotkań w tabeli przewodzili Wojskowi, którzy wygrali jednak wiele spotkań po pięcio- lub czterosetowych pojedynkach. W związku z tym AZS AWF miał korzystniejszy stosunek setów przy większej liczbie zwycięstw 3:0. Więc, o tytule zadecydowało bezpośrednie starcie obu zespołów. Po zaciętym spotkaniu siatkarze AZS AWF wygrali 3:1 i to oni zostali mistrzami, mając lepszy bilans setów. Wojskowi ponownie zajęli tylko drugie miejsce.

Nieusatysfakcjonowani z osiągniętego rezultatu, w kolejnym sezonie 1966/1967 siatkarze Legii przystąpili do rozgrywek ponownie jako jeden z faworytów. Mocno zmotywowani wygrali I rundę spotkań pokonując m.in. mistrza Polski 3:1 u siebie. Grający bardzo równo i skutecznie legioniści, w całym sezonie odnieśli tylko jedną porażkę! Miało to miejsce w spotkaniu rewanżowym z akademikami, ale ten pojedynek nie miał już większego znaczenia, ponieważ wcześniej siatkarze Legii zapewnili sobie złoto na koniec sezonu. Pierwsze skrzypce w drużynie nowego mistrza Polski grali reprezentanci kraju, na czele z najlepszym siatkarzem sezonu Ryszardem Sierszulskim, Rutkowskim, Paszkiewiczem i Zbigniewem Ruskiem.

1967

Mistrz Polski z 1967 r. Od lewej stoją: Rutkowski, Paszkiewicz, Grządkowski, Kwiatkowski, Markuszewski, Łuczak (trener), Szperling, Sierszulski. W dolnym rzędzie: Domaszewski, Zagumny (4), Rusek (5) (źródło: Wiktor Bołba, Adam Dawidziuk, Grzegorz Karpiński, Robert Piątek: Legia Warszawa 1916-2016)

Zdobyty tytuł dał legionistom po raz kolejny możliwość sprawdzenia się na tle europejskich zespołów. W 1/8 Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (PEMK) los przydzielił mistrza Francji – PUC Paryż, który nie postawił zbyt dużego oporu, przegrywając dwukrotnie po 3:0. W ćwierćfinale rozgrywek czekał już węgierski Honwed Budapeszt. Pierwszy mecz rozgrywany w Budapeszcie zawodnicy Legii dość przekonująco wygrali 3:0, zapewniając sobie dobrą zaliczkę przed rewanżem w Warszawie, w którym to jednak goście wygrali 2:3. Jednak wypracowana zaliczka z pierwszego spotkania sprawiła, że to warszawiacy cieszyli się z pierwszego od 4 lat awansu do półfinału rozgrywek PEMK. W 1/2 finału przeciwnikiem był rumuńskim Dinamo Bukareszt. W pierwszym spotkaniu w Bukareszcie, bojowo nastawieni Wojskowi nie dali rady pokonać bardziej utytułowanego rywala i przegrali 3:0. W rewanżu w Warszawie, Rumuni wygrali 3:1 i wyeliminowali legionistów z gry o trofeum.

Dobre występy w europejskich pucharach, po raz kolejny nie miały przełożenia na wyniki osiągane przez legijnych siatkarzy na krajowym podwórku. Faworytem w sezonie 1967/1968 wydawała się być właśnie Legia. Mistrz Polski poczynił znaczące wzmocnienia, gdyż z lokalnego rywala AZS-AWF pozyskał Aleksandra Skibę i Edwarda Skorka – medalistów mistrzostw Europy. Formalności z uprawnieniem ich do gry trwały jednak za długo i obaj zawodnicy nie mogli zagrać w I rundzie spotkań. Stołeczna drużyna miała wówczas sporo innych problemów, jak przedłużający się pobyt za granicą Ruska, choroba trenera Łuczaka (którego zastąpił Schlief), kontuzja Sierszulskiego, czy odejście kilku graczy. Te wszystkie problemy z początku sezonu odbiły piętno na formie zawodników. W końcowym rozrachunku o punkt zostali wyprzedzeni przez AZS-AWF, i z powodu gorszego stosunku setów także przez Hutnik Nowa Huta.

Powiedzenie „historia lubi się powtarzać” tym razem w pełni odnosi się do sezonu 1968/1969 siatkarskiej Legii. Po raz kolejny, po dobrych występach w europejskich pucharach i braku mistrzostwa Polski, w następnym sezonie siatkarze mogli skupić się tylko i wyłącznie na krajowych rozgrywkach. Legia przystąpiła więc do rozgrywek wzmocniona „swoimi” zawodnikami. Mogli już grać bez przeszkód Skorek i Skiba, wrócił Rusek, w znakomitej formie był Rutkowski, a zespół ponownie prowadził Łuczak. Legioniści zdobyli mistrzostwo Polski w wielkim stylu, prowadząc od samego początku do końca rozgrywek, nie mając sobie równych. W 22 spotkaniach odnieśli 21 zwycięstw!

Pierwszym przeciwnikiem Wojskowych w Pucharze PEMK w kolejnym sezonie był mistrz Turcji – Muhafizgucu Ankara. W Warszawie legioniści uzyskali dość łatwo najwyższy z możliwych wyników 3:0. W meczu rewanżowym rozgrywanym tydzień później w Ankarze Turcy ponownie nie postawili zbyt wygórowanych wymagań, a zmęczeni podróżą legioniści oddali tylko jednego seta, wygrywając spotkanie 3:1. W ćwierćfinale rozgrywek na Legię czekał już mistrz Węgier – Csepel Budapeszt. Zwycięstwo 3:1 w pierwszym meczu rozgrywanym w Warszawie, nie dało niestety stołecznym zawodnikom awansu, ponieważ w rewanżu Węgrzy zwyciężyli 3:0 i to oni awansowali do półfinału rozgrywek.

Rozgrywki krajowe 1969/1970 dla legionistów były pod kilkoma względami przełomowymi. Po pierwsze, kończyła się dekada największych sukcesów siatkarzy Legii Warszawa w ich całej historii po dziś dzień. Po drugie, w końcu przełamali niemoc i obronili zdobyty rok wcześniej tytuł mistrza Polski. Sezon, rozgrywany znowu na nowych zasadach, był bardzo zacięty i emocjonujący, a losy mistrzostwa rozstrzygnęły się dopiero w ostatniej kolejce ligowej. Na prowadzeniu była Legia, która jednym punktem wyprzedzała zespół AZS-AWF. Na koniec legioniści zmierzyli się w dwumeczu z rewelacyjnym zespołem beniaminka Resovii Rzeszów, a AZS AWF z ostatnią w tabeli Stalą Mielec. Nieoczekiwanie siatkarze z Mielca pokonali u siebie akademików z Warszawy. Nie miało to jednak większego znaczenia, ponieważ wcześniej Wojskowi we własnej hali pokonali rzeszowian 3:0 i zapewnili sobie 5. mistrzowski tytuł. Wciąż pierwsze skrzypce w drużynie grał legendarny Wojciech „Junior” Rutkowski, mający wsparcie takich gwiazd jak Skorek, Rusek, Skiba, Paszkiewicz, ale także Domaszewski, Zagumny, Grządkowski, Kozłowski, Barański, Waldemar Wołosz i Marek Profic. Trener Łuczak miał silny i wyrównany skład, a wywalczony tytuł należał się legionistom zasłużenie.

W latach siedemdziesiątych siła stołecznej siatkówki znacznie osłabła, a tytuły mistrza Polski opuściły stolicę i zaczęły wędrować między Rzeszowem, Olsztynem i Sosnowcem. Każda passa musi kiedyś się skończyć. Legia przeżywała regres. Historia i sukcesy z lat 70-tych już wkrótce. Zapraszamy!

 

Autor: BryMar