Powiedzieli po spotkaniu z BAS-em

wtorek, 7 Listopad, 2017

W spotkaniu 7 kolejki rozgrywanym przy ul. Niegocińskiej 2, drużyna Legii Warszawa w kolejnym 5-cio setowym thrillerze uległa zespołowi BAS-u Białystok 2:3 (25:19, 19:25, 25:19, 12:25, 14:16). O krótkie podsumowanie spotkania poprosiliśmy libero Patryka Bujniaka i kapitana zespołu Mariusza Godlewskiego.

 

legiavsbiałystok (1)

 

Patryk Bujniak (libero): – Dobry mecz w naszym wykonaniu. Niestety, wynik nie był jednak satysfakcjonujący, ale walka była. Kibice nam pomagali jak mogli, czuliśmy ich wsparcie. 2:3 to wynik dla gości. Niestety, w tie-breaku nie potrafiliśmy wykorzystać kilku kluczowych piłek, do tego kilka niepotrzebnych błędów i zabrakło tych punktów. Cieszyłem się na myśl, że będę mógł zagrać przeciw tej drużynie (Bujniak grał w BAS-ie w zeszłym sezonie – przyp. red.), znam tych chłopaków i lubię taką rywalizację. Szkoda, że jednak przegraliśmy, teraz to oni mogą się ze mnie ponabijać, a nie ja z nich. Za tydzień kolejne spotkanie. Olsztyn jest wyżej od nas w tabeli, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby ich ograć. Coraz lepiej nam się gra. Powalczymy, aby zdobyć punkty na wyjeździe!

 

Mariusz Godlewski (kapitan, przyjmujący) – Nie każdy set był dobry. Dobrze chłopaki zagrali w pierwszym i trzecim secie. Tie-break też zagrali fajnie, ale zabrakło szczęścia, a może trochę siły i kondycji. Ciężko powiedzieć, bo jedna piłka decydowała o tym kto tego tie-breaka wygrał. Wracając do tych przegranych setów, w drugim fajna walka do 15, później odjazd drużyny z Białegostoku. Wchodzi jeden człowiek i robi 5-6 punktów. Nie powinno nam się to zdarzyć. Oczywiście, człowiek popełnia błędy, może zrobić 2-3, ale czwarty to powinien być już punkt na naszą korzyść. W czwartym secie, już od początku, było widać, że się nie układa. Zobaczyli na tablicy wyników, że jest już 8-9 punktów przewagi i już myśleli żeby walczyć w tie-breaku, a czwarty set chcieli tylko dograć do końca. Też coś takiego nie powinno nam się zdarzać. Za tydzień kolejny mecz. Ja osobiście lubię grać w Olsztynie, więc jak tylko trener da mi szansę, to będę starał się ją wykorzystać. Udowodniliśmy rok temu, że potrafimy tam grać, chociaż w rundzie zasadniczej przegraliśmy 3:1. Ale jak już doszło do play-off to my wygraliśmy w Olsztynie 3:1 i można powiedzieć, że AZS nie miał nic do powiedzenia. Będziemy się starać wygrać, nie mogę obiecać, że za 3 punkty, ale każda wygrana tam będzie na wagę złota.

 

Autor: Michał Trybusz, BryMar; fot. Magdalena Jacko