Daniel Kołodziejczyk: Chciałbym pracować jak najdłużej, grać jak najdłużej i zwyciężać jak najdłużej

czwartek, 13 Lipiec, 2017

W sezonie 2017/2018 zespół seniorów Legii Warszawa w rozgrywkach II ligi poprowadzi nowy trener – Daniel Kołodziejczyk. Tuż po podpisaniu umowy porozmawialiśmy z trenerem o celach, planach i o Legii!  Zapraszamy na zapis tej rozmowy.

Trenerze, jak zaczęła się Pańska przygoda z siatkówką?

– Moja przygoda zaczęła się w Tomaszowie Mazowieckim w liceum. Na pierwsze treningi zaprosił mnie trener Hertel, który w poprzednim sezonie prowadził zespół Caro Team Opoczno w II lidze w grupie 3. A wcześniej mocno zaangażowany w SMS Spała, gdzie był wieloletnim dyrektorem tej szkoły – człowiek siatkówka! Później jak już wciągnąłem tego bakcyla, przeszedłem do klubu RKS Lechia Tomaszów Mazowiecki, gdzie moim pierwszym trenerem był Jacek Nawrocki. Następnie studia na AWF-ie i gra w II lidze w AZS Biała Podlaska. Kolejnym etapem było przejście do Warszawy oraz praca w KS Metrze i szkolenie młodzieży.

Skąd tak szybka zamiana ról – z zawodnika na trenera ?

– Moje warunki fizyczne nie predysponowały mnie do „większej” kariery. Dodatkowo, jestem z bardzo mocnego rocznika w Polsce – 1977 r., tak więc bardzo ciężko było się przebić, przynajmniej w tych kategoriach młodzieżowych. A później sam fakt takiego ugrzęźnięcia w II lidze. Jeżeli z drużyną się nie wywalczy awansu to są małe szanse, aby zostać dostrzeżonym. Postanowiłem więc przelać swoje ambicje na młodzież. Mogę nieskromnie stwierdzić, że się udało. Miałem mały wkład w szkoleniu Karola Kłosa, teraz Bartka Lemańskiego. Tak więc cieszę się, że mogę usiąść przed telewizorem, popatrzeć jak grają i być dumnym że mój wychowanek biega w reprezentacyjnej seniorskiej koszulce. Bardzo miłe uczucie.

A jak wyglądał przebieg kariery trenerskiej zanim trafił Pan do Legii ?

– Zacząłem w Metrze pracę z minisiatkówką, z rocznikiem 1989. Z tym rocznikiem miałem okazję wywalczyć awans do półfinałów mistrzostw Polski. Do finału zabrakło niewiele – przegrana setami. Kolejny rocznik to 1994, z którym pracowałem do młodzika, gdzie zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski. Następnie pomagałem w kadetach trenerowi Mirkowi Sroce. Z rocznikiem 1995 zdobyliśmy 5. miejsce w Polsce, natomiast z rocznikiem 1994 awansowaliśmy do półfinałów, gdzie przegraliśmy z Gwardią Wrocław, w której barwach grał wówczas obecny reprezentant Polski – Maciej Muzaj. Walki odmówić nam na pewno nie można było. Od rocznika 1996 objąłem posadę trenera kadetów z którymi wywalczyliśmy brązowy medal mistrzostw Polski. Kolejne roczniki nie były najmocniejsze i nie udawało się nam awansować do dalszych etapów rozgrywek. Zakończyłem współpracę z Metrem i przeniosłem się do Huraganu Wołomin, gdzie spędziłem ostatnie 2 sezony pracując z II ligą seniorów.

Jak podsumowałby Pan ostatni sezon w roli trenera Huraganu Wołomin ?

– Ten ostatni sezon nie spełnił oczekiwanych założeń, chcieliśmy walczyć o dużo wyższe cele. Niestety różne problemy wewnętrzne spowodowały, że do samego końca zostaliśmy w dziewiątkę. Udało się utrzymać w drugiej lidze, co prawda na 11 miejscu, ale udało się.

Jak Pan trafił do Legii?

– Zadzwoniła do mnie Pani Prezes Karolina Szewczyk, a ja wiedząc, że nie będę przedłużał umowy w Wołominie stwierdziłem, że jestem zainteresowany ofertą, którą Legia mi zaproponowała. Trzeba było pewne sprawy uściślić i skonkretyzować, ale jak widać jesteśmy po podpisaniu kontraktu. Teraz tylko czekamy na pracę i efekty w postaci dobrych meczy, punktów i wysokiego miejsca w tabeli.

Dlaczego wybrał Pan Legię?

– Legia Warszawa to jest historia, nie tylko w piłce nożnej, ale i w siatkówce. „Wojskowi” wielokrotnie zdobywali mistrzostwo Polski (8 tytułów mistrza Polski – przyp. red.). Będziemy próbować nawiązać do tradycji i ciągnąć jak najwyżej ten zespół ku górze. Pani Prezes przedstawiła ambitne plany, które będę starał się realizować i dążył do celu. Oby to wszystko dobrze nam się poskładało i pod koniec maja wszyscy byli zadowoleni (turniej finałowy o awans do I ligi rozgrywany jest w maju – przyp. red.).

A nie obawia się Pan presji? Siatkarska Legia to historycznie jeden z najlepszych klubów w Polsce. Aktualnie odbudowuje się w drugiej lidze, ale walczy o powrót do czołówki. Ponadto Legia to nie tylko kibice siatkarscy, ale też piłkarscy, którzy bacznie obserwują?

– Tak, presja na pewno jest bardzo duża. Nie ukrywam, że musiałem też zastanowić się przed podpisaniem kontaktu, ale jak nie teraz to kiedy? Teraz, moim zdaniem, jestem w optymalnym wieku trenerskim, dosyć dużą wiedzę już posiadam i potrafię się komunikować z zawodnikami. Najważniejsze to złapać dobry kontakt z chłopakami i wprowadzić dobrą atmosferę do drużyny, tak żeby każdemu chciało się chcieć, żeby wszyscy walczyli na boisku. To przyniesie wówczas efekty. Zawodnicy Legii, to ludzie z siatkarską przeszłością, nie są to żółtodzioby, których trzeba uczyć, ciągnąć i szlifować. Są to osoby, które swój status siatkarski mają i trzeba ich umieć odpowiednio wykorzystać.

A jakim jest Pan trenerem? Prowadzi Pan drużynę twardą ręką czy wprowadza Pan trochę luzu?

– Troszeczkę więcej pozwalam zawodnikom, jednak chcę zachować balans między trenerem a zawodnikiem. Ta stopa koleżeńska podczas pracy nie wchodzi za bardzo w grę. Poza boiskiem możemy łatwiej się komunikować, ale sala, trening, czy mecz wymaga tego, żeby była jakaś hierarchia. Stoję w takim przeświadczeniu, że jednak na mnie spada największa odpowiedzialność, i to ja biorę głównie odpowiedzialność za drużynę i jej wyniki.

trener (1)

Zna Pan tych zawodników którzy pozostali w klubie?

– Już obserwowałem zespół Legii w poprzednich dwóch sezonach, bo graliśmy razem w lidze. Wiem, że kadra jest dosyć skonkretyzowana, są bardzo małe zmiany osobowe, a chłopaki bardzo dobrze się znają i reprezentują bardzo dobry poziom. Dochodzi kilku nowych zawodników, których już znam. Mam nadzieje, że to pozwoli na nawiązanie łatwiejszego kontaktu i wzajemnego zrozumienia, co przełoży się na efekty punktowe w tabeli.

Jakich uzupełnień potrzeba aby „zamknąć” kadrę na najbliższy sezon?

– Rozmawiałem już z Panią Prezes, potrzeba tak naprawdę trzech zawodników: na atak, środek i przyjęcie, którzy pomogą w budowaniu mocnej drużyny. Nie mogą być to zawodnicy, którzy obniżaliby poziom treningu, bo jeżeli trening będzie słaby, to będzie się to przekładać na mecz. Na każdej z tych pozycji musi być to zawodnik, który będzie aspirował do walki o miejsce na boisku. Skład powinniśmy zamknąć w czternastu osobach, ewentualnie dwie lub trzy osoby do pomocy. Liczę, że jak będzie dobrze szło, złapiemy dobre „flow”, to wszyscy będą z chęcią przychodzić na treningi i na mecze, oraz rywalizować o miejsce w składzie, żeby cieszyć się grą i satysfakcją z wygranych.

Jaki jest plan przygotowań do sezonu?

Teoretycznie zaczynamy przygotowania od początku sierpnia, ale będą to po części przygotowania indywidualne. Rozpisane zostaną plany treningowe motoryczne dla poszczególnych zawodników, żeby przygotowali się do treningów na hali. Zajęcia na hali rozpoczynamy 16 sierpnia. Kwestią do ustalenia jest czy treningi na hali będą odbywały się cztery czy pięć razy w tygodniu, żebyśmy jak najlepiej zaczęli współdziałać w grupie. Pod koniec września zaczynamy sezon i mam nadzieje, że już od pierwszego meczu będziemy prezentować bardzo dobrą formę.

Na początku września czeka was jeszcze międzynarodowy turniej siatkarski – City Volley Cup.

– Sądzę, że te rozgrywki przed sezonem czyli turnieje towarzyskie lub mecze sparingowe są koniecznością, żeby ten zespół się dotarł i doszlifował wszystkie niuanse, które mogą być potrzebne.

trener (3)

Jakie są cele na ten sezon?

– Walczymy o jak najwyższe cele. Zrobimy wszystko, żeby sezon skończył się pod koniec maja turniejem finałowym o wejście do pierwszej ligi. Chciałbym pracować jak najdłużej, grać jak najdłużej i zwyciężać jak najdłużej.

Czy motywując zawodników do pracy na treningach lub przed spotkaniami będzie Pan podkreślał to w jakim klubie oni grają? I co od nich wymaga kibic przychodzący na spotkanie? To jest Legia i tu daje się maksa!

– Oczywiście, że musi być identyfikacja zawodnika z klubem, którego barwy reprezentuje. Naturalną motywacją powinno być właśnie godło czy herb klubu, który noszą na koszulkach. Nie ma co ukrywać Legia to wielka historia siatkarska, wielkie nazwiska. Chłopaków powinno napawać dumą to jaki klub reprezentują. Z radością i w pełni zmotywowani powinni wychodzić i wygrywać swoje mecze.

Co może Pan obiecać kibicom przed rozpoczęciem nowego sezonu?

– Walkę od pierwszej do ostatniej piłki – to będzie główny cel. Każdy kontakt z piłką powinien być nacechowany emocjonalnie, żeby każdy kibic siedzący na trybunach miał tę świadomość, że ktoś kto jest na boisku jest naprawdę zaangażowany, walczy do końca i nie odpuszcza.

Czego powinniśmy życzyć przed rozpoczęciem sezonu?

– Zdrowia przede wszystkim. Zakontraktowania najlepszych zawodników na jakich w tym momencie nas stać i owocnej pracy, żeby zwycięstwa było tylko formalnością.

Autorzy: BryMar, Ewa Kwiatkowska, Fot. Magdalena Jacko, Montaż: Grzegorz Samoraj